Zielony groszek pięknie pachniał. Wtórowała mu maciejka, a ja na kolorowym podkładzie, suchymi pastelami, malowałam swój kolejny obraz. Starałam się oddać ulotne piękno wijącego się groszku. Potem utrwaliłam rysunek fiksatywą. Obraz zmienił się. Wiele półcieni zniknęło, ale na szczęście nadal widoczne było to, na czym mi najbardziej zależało. Odłożyłam kartkę, zamknęłam oczy i poddałam się zapachowi maciejki i groszku. W tym czasie w mojej głowie zaczął dojrzewać pomysł na kolejny malunek. I tak sobie spędzałam ten letni, wakacyjny dzień.
Autor: Ewa Damentka