Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie z radością weszli do środka i zajęli ciepłe miejsca. Niezmiernie się ucieszyli z odjazdu autobusu i tylko styrany życiem dziadek posmutniał, gdyż miał świadomość, że jedzie do zimnego i pustego domu. Mając powyższe na względzie, pomodlił się o cud.
I rzeczywiście, kilka dni później stał się cud – jego syn przysłał mu list z informacją, że za miesiąc zabiera go na stałe do siebie, zagranicę.
Autor: Jan Smuga