Przydrożny kamień – 52

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy łapał z nimi kontakt i z uwagą przysłuchiwał się ich zwierzeniom i zdawanym relacjom. Tylko oni byli dla niego istotni.

Autor: Małgorzata

Przydrożny kamień – 51

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy na przydrożnym bilbordzie włączał bajki lub filmy niosące radość i lekkość. Zmęczenie pozostawało przy kamieniu, wsiąkając powoli w ziemię, a wędrowcy z wiarą i chęcią poznawania wędrowali dalej.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 50

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy dla odprężenia skupiał ich uwagę na kołyszących się drzewach, na tanecznym przedstawieniu kolorowych motyli, na wietrze muskającym trawy i twarze wystawione ku ciepłym promieniom słońca, niosąc im radość mieniącą się w oczach i lekkość wygładzającą zmęczenie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 49

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zauważał, że ludzie obserwują świat wokół. Zauważają zmiany i cieszą się nimi. A kamień zauważał zmiany w nich. Często wracali do przeszłości, ale inaczej niż wcześniej. Wracali do dawnych chwil jak do dobrych znajomych. Ze spokojem i poczuciem bezpieczeństwa. Lecz tylko kamień widział te zmiany. „Nic dziwnego” – myślał – „łatwiej zobaczyć zmiany w kimś innym niż w sobie samym”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 48

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy przyglądał się im ze spokojem i ciekawością. Swoim zachowaniem skupiali uwagę kamienia. Nic nie chcieli, o nic nie prosili, nic nie mówili, tylko w ciszy odpoczywali, siedząc na nim. A kamień doznawał zmiany. Otulało go ludzkie ciepło. Delikatne, nieparzące w przeciwieństwie do promieni palącego słońca. Z chęcią więc dzielił się swoją energią, którą wędrowcy przyjmowali i wykorzystywali, nabierając sił do dalszej wędrówki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 47

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy kamień, dając im swoją energię, pozwalał im wędrować w głąb siebie i poznawać. Co jakiś czas wracali do niego i odbywali kolejną wędrówkę. Nieśli w świat wieść o uzdrawiającym kamieniu, a jego odwiedzały coraz większe rzesze ludzi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 46

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy ożywał i z szacunkiem myślał o nich. Zwykle czuł się zwyczajnym przydrożnym kamieniem, ale gdy ludzie przysiadali na nim i dzielili się z nim swoimi sprawami, czuł się kimś ważnym. Niemym przyjacielem wędrowców, zawsze lojalnym.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 45

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy po kamieniu wspinały się mrówki mieszkające pod nim, czujące zapach człowieka. Wchodziły na nogi wędrowca zmęczone dotychczasową podróżą i kąsały. Sprawiały nogom ulgę, wstrzykując jad mrówczany, który ma właściwości przeciwzapalne i przeciwbólowe. Wędrowiec siedział na kamieniu w ciszy i spokoju, a gdy już poczuł lekkość w nogach, szedł dalej. Wtedy kamień czuł się lekarzem i czekał na kolejnych pacjentów.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 44

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy wpatrywali się w łany dojrzałych zbóż kołyszących się pod wpływem delikatnego wiatru. Lekko pochylonych pod ciężarem kłosów bogatych w ziarno. Kojarzyły się z dojrzałością, plonami i bogactwem. Z dobrobytem i dostatkiem. Aż lekko robiło się na sercu, przybywało energii i można było iść w dalszą podróż. A kamień przyciągał do siebie kolejnych wędrowców, by przeżywać z nimi uroki przyrody, bogacąc swe wnętrze.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 43

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy z uwagą wsłuchiwał się w to, co mu opowiadali. A mówili ciekawie o swoim życiu, o swych podróżach. Dzielili się z nim swoją dobrą energią. Wiedzieli, że słucha ich z ciekawością, więc ich myśli były lekkie i swobodne. A kamień czuł się jak archiwista, w którego archiwum jest mnóstwo wiedzy niedostępnej nikomu innemu.

Autor: Danuta Majorkiewicz