To kiedyś musiało – 36

To kiedyś musiało się stać. Młode małżeństwo bardzo chciało mieć dziecko. Mijały miesiące, a kobieta nie mogła zajść w ciążę. Mimo to miała radość w sobie. Cieszyła się, jak spotykała matki z dziećmi. Patrzyła na nie z niekłamaną radością. Myślała: „może i mnie będzie to dane”. Minęło trochę czasu i stało się.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 33

To kiedyś musiało się stać. Trzepaczka postanowiła rozmówić się z dywanem. Zwymyślała go od zakurzonych brudasów i zaproponowała, żeby lepiej dbał o swoją czystość. Wtórował jej odkurzacz, który utyskiwał, że często musi wyłapywać paprochy i drobiny kurzu z głębin dywanowego włosia. Trzepaczka potwierdziła, mówiąc, że gdy dywan bywa rozwieszany na trzepaku i ona go trzepie, to kłęby kurzu zaśmiecają całe podwórko.

Dywan słuchał ich słów uważnie. Potem zamyślił się, a następnie uprzejmie zaproponował, żeby zajęli się czymś użytecznym – na przykład poszli na wspólną randkę. Oburzonej trzepaczce i obrażonemu odkurzaczowi wyjaśnił, że każdy przedmiot ma swoje zastosowanie. On, dywan, ozdabia wnętrze pokoju, więc kurz i pył na niego opadają, a trzepaczka i odkurzacz służą do sprzątania.

Zauważył, że jego wywodom pilnie przysłuchiwał się mały dywanik – chodniczek umieszczony w przedpokoju, więc, przemawiając dalej, powiedział, żeby trzepaczka i dywan przestali się czepiać również innych dywanów oraz chodniczków, po których chodzą ludzie – nie tyko w skarpetkach, ale co gorsza w butach, które przenoszą piasek, żwir i błoto. Trzepaczka i odkurzacz oniemieli, a mały chodniczek z przedpokoju pomyślał z dumą, że też jest dywanem i pokraśniał z wrażenia, a jego kolory stały się bardziej wyraziste.

Autor: Ewa Damentka

To kiedyś musiało – 31

To kiedyś musiało się stać. Na dębie było mnóstwo żołędzi. Trzymały się mocno, podobnie jak dzieci rodziców. Lecz przyszła wichura i żołędzie opadły. Oddzieliły się od dębu. Zaczęły żyć własnym życiem. Z dziećmi jest podobnie. Rodzice powinni pozwolić dzieciom odejść. Dać im prawo do własnego życia.

Autor: Danuta Majorkiewicz