Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a widzowie z zapartym tchem obserwowali przemarsz. Parada szła zwartym szykiem, każdy rodzaj jednak w swoim tempie.
Widzowie obserwowali z zachwytem piękne mundury, wypucowane buty i schludnie przystrzyżony zarost.
Parada szła dalej, a każdy z jej uczestników i widzów dostrzegał w niej coś innego: obowiązek, dryl żołnierski, musztrę, sposób życia, tęsknotę za młodością.
A morał z tego taki: czasami robimy rzeczy, które nas łączą, ale mamy odmienne motywacje do ich robienia.
Autor: Jan Smuga