Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a kolorowe motyle fruwały między żołnierzami. Siadały niektórym na ramionach, czapkach. Na mankietach. Jednemu z żołnierzy motyl usiadł na nosie i siedział dłuższą chwilę. Żołnierz udawał, że nic się nie dzieje, równo maszerował. Motylowi znudziło się czekanie, aż żołnierz machnie ręką, żeby go odgonić i sam odleciał. Przypatrywał się żołnierzowi z pewnej odległości, potem pofrunął. Żołnierz zerknął na niego i uśmiechnął się w duchu, bo takiego sprawdzianu na opanowanie żaden kapral jeszcze nie wymyślił.
Autor: Ewa Damentka