Przez kawiarniane okno – 68

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich teraźniejszość i przeszłość coraz bardziej znana teraźniejszości budującej w sobie zgodę i akceptację na przeszłość i wdzięczność dla niej.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 67

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich mnóstwo parasoli czarnych i kolorowych. Zaczął padać pierwszy letni deszcz, a przytulne wnętrza kawiarni zapraszały gości do tego, by się ochronić przed deszczem i rozgościć w ich czterech ścianach.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 66

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich rudy kot. Ciekaw świata wyszedł na krótki spacer po okolicy. Mieszkaniec kawiarni „Kocia Cafe”. Na chwilę zostawił swoich towarzyszy.

W kawiarni można się napić cudnie pachnącej kawy i zjeść przepyszną szarlotkę na gorąco, w towarzystwie kotów leżących na parapetach, fotelach i półkach. Popatrzeć na kocią toaletę i posłuchać kociego mruczanda.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 65

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich skakały gołębie. Przyzwyczajone do ludzi i ulicznego gwaru nie zwracały uwagi na nikogo. Były w otoczeniu ludzi, umilając im życie pięknym wyglądem i radosnym gruchaniem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 64

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich uliczny grajek przygrywał na harmonii.

Plac był centrum spotkań niezależnie od pory roku i dnia. Wokół placu znajdowały się kameralne knajpki i kawiarnie. Jak grzyby po deszczu wciąż powstawały nowe miejsca, a mimo to plac był miejscem relaksu. Ludzie starsi i młodsi, duzi i mali siedzieli w kawiarnianych, kolorowych ogródkach. uśmiechnięci, radośni.

Dobrze, że plac przestał być parkingiem i stał się urokliwym miejscem spotkań dającym możliwość odpoczynku mieszkańcom dużego miasta.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 63

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich przez środek placu jechali tłumnie rowerzyści Masy Krytycznej domagający się budowy i rozbudowy ścieżek rowerowych dla bezpieczeństwa coraz większej rzeszy rowerzystów i rolkarzy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 62

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich na środku placu rósł wiekowy dąb. Symbol zdrowia, siły i trwałości. Zwano go „Doktorem”. Spod jego korzeni wypływała czysta źródlana woda. Posiadała ona uzdrawiającą moc, a prastary dąb był łącznikiem między Ziemią i Niebem. Wokół niego siedziało mrowie ludzi. Popijali źródlaną wodę, a ich twarze lśniły nadzieją.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 61

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich biegł piękny rudy spaniel, wręcz czerwony. Przyciągał uwagę wielu osób, merdając wesoło ogonem. Swoją radością wzbudzał ogromną sympatię. Wiele osób chciało go poznać, pogłaskać, bo miał w sobie coś magnetycznego.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 60

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szedł niepozorny jegomość w szarym garniturze, który zawsze nosił ze sobą czarną teczkę…

W tej teczce miał starannie opisane i posortowane notatki ze swego niezwykłego, pełnego magii i przygód życia.

Jego imię na zawsze pozostanie tajemnicą, lecz jedno jest pewne – każde spotkanie z nim zmieniało życie wokół…

Taki to już był niepozorny jegomość w szarym garniturze.

Autor: Jan Smuga

Lekkie krople deszczu – 71

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było pośpiesznie gdzieś biegnących przechodniów z parasolkami. W knajpce było ciepło i przyjemnie. Kobieta, siedząca swobodnie przy stole, nie dawała wiary bajkom opowiadanym przez towarzyszącego jej mężczyznę. Była miła, lecz wiedziała swoje. Nie dała się wyprowadzić z równowagi i powiedziała, co zamierzała w stanowczy, lecz delikatny sposób.

Autor: Małgorzata