W dolinie – 67

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, siedział przy stole młody mężczyzna. Nazajutrz pierwszy raz miał się spotkać z dziewczyną.

Przeżywał bardzo to pierwsze spotkanie i nie mógł zasnąć. Wyobrażał sobie, jak będzie przebiegało. Nie mógł usiedzieć, spacerował po pokoju.

Wnet wziął do ręki kartkę papieru, długopis i zaczął pisać opowiadanie pt. „Spotkanie” . I tak rozpoczęła się jego przygoda z pisaniem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 66

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, matka szyła dla swej córki tancerki warstwową kloszową spódniczkę. Nazajutrz miała swój pierwszy występ na deskach teatru. Kobieta zastanawiała się, czy spodoba się córce, czy zdąży uszyć na czas i czy jej spódniczka będzie współgrała ze spódniczkami innych tancerek z zespołu. Zmęczona zasnęła i śniła, że wszystko jest w porządku.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 65

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, siedziała dziewczyna przy biurku obłożonym książkami. Nazajutrz zdawała maturę. Wstała od biurka. Otworzyła okno. Przewietrzyła pokój, a wraz z nim wietrzyły się jej myśli i układały. Wkrótce zamknęła książki i poszła spać. Rano wstała i ze spokojem udała się na egzamin.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 64

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, młode małżeństwo oczekiwało przyjścia na świat swojego syna.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 63

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, dobrze wywietrzonym, panowała dobra atmosfera. Kobieta szła na drugi dzień do szpitala. Pakowała potrzebne rzeczy. Towarzyszył jej spokój i dobre jasne myśli, że wszystko będzie dobrze.

I tak się stało. Wróciła do domu wcześniej, niż miała powrócić.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 62

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, kobieta układała rzeczy na półkach w szafie. Porządkowała wszystko z ogromną uwagą. Decydowała, co zostawić, a co usunąć. Wraz z porządkowaniem szafy, porządkowało się również jej własne wnętrze i uzdrawiało.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 61

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, siedziała przy stole duża rodzina. Wszyscy ze sobą rozmawiali, żartowali. Dobrze się ze sobą czuli. Snuli opowieści. Planowali przyszłość. Spędzali ze sobą dobry czas, który budował w sercach radość tak potrzebną do osiągania celów.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 60

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, przy kałamarzu i kartce papieru intensywnie pracował literat, pisząc swoją najnowsza powieść. Spod jego pióra wychodził miarowo ciąg zdań, który układał się w powieść, niekończącą się opowieść… A tylko dolina leżała senna i spokojna, otulając w mroku jego poczynania.

Autor: Jan Smuga

Przez kawiarniane okno – 70

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich latały chrząszcze. W pobliżu placu znajdował się duży park porośnięty krzewami i zaroślami. Na liściach drzew, na obrzeżach krzewów i żywopłotów, wśród wysokich bylin i w wilgotnej trawie miały kryjówki świetliki. Zbliżała się czerwcowa świętojańska noc. Małe chrząszcze mają wtedy gody i z miłości świecą jak małe latarenki, tworząc wspaniały świetlisty teatr zalotów.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 69

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich pani z młodym pieskiem, owczarkiem niemieckim. Miał jedno ucho postawione na sztorc, a drugie uroczo oklapnięte. Wielu ludzi ich mijających zatrzymywało wzrok na pupilu. Pocieszny widok ciekawskiego stworzenia.

Autor: Małgorzata