Mróz malował – 51

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i jak co rano zobaczyć starszą panią, która nauczona szacunku do chleba, wysypuje na biały śnieg okruszki, dokarmiając zimujące ptaki. Dziś spomiędzy gałązek głogu przyfrunęły wróble. Wesoło ćwierkając, dziękowały za posiłek.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 50

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i popatrzeć na choinkę za oknem, przyozdobioną światełkami. Cieszyć się, że przez lata jest z nami, co roku większa i piękniejsza. Kołysana wiatrem, roztańczona. A w ciepłym domu, na stole przykrytym kolorowym obrusem w kwiaty, talerze z pachnącą latem zupą i jak co dzień zasiadająca do wspólnego posiłku wielopokoleniowa rodzina dająca poczucie przynależności.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 49

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i przyjrzeć się zimie. Puszystym kopom śniegu na gałęziach drzew. Płatkom śniegu tańczącym w powietrzu i wiatrowi, który strąca z drzew delikatny śnieżny puch.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 71

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, kobieta szykowała się do świąt. Kroiła, mieliła, gotowała i piekła. Prasowała biały haftowany obrus i pastowała podłogę, w oczekiwaniu na przyjazd dzieci z wnukami. Święta to bliskość, wybaczenie przy stole nakrytym białym obrusem, zapach pasty do podłóg i nastrój wewnętrznej czystości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 48

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, przyjrzeć się płatkom śniegu – ich kształtom i potem zrobić przepiękne ozdoby na choinkę, ciesząc się z własnoręcznie przyozdobionego świątecznego drzewka.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 47

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Dawała ona tylko tyle światła, aby widzieć ułamek wspaniałego świata na zewnątrz. Zamknięci od wielu tygodni w myśliwskiej chacie podróżnicy z ciekawością patrzyli na zewnątrz i wybiegali myślą w przód.

Marzyły się im rodzinne ciepłe święta wśród bliskich oraz możliwość wspólnego śpiewania kolęd, a tylko na zewnątrz szalała zima, sroga zima.

Autor: Jan Smuga

Przez kawiarniane okno – 71

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szedł Święty Mikołaj ubrany w góralski strój z czerwonym workiem na plecach. W oddali otulony mgłami Giewont, odpoczywający staruszek. A słynny góralski deptak Krupówki przemierzało morze turystów, którym św. Mikołaj ze swą Śnieżynką rozdawał prezenty, ku radości wszystkich.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 70

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, kobieta siedząca w fotelu patrzyła na swego syna z dumą.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 69

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, krzątała się kobieta. Prasowała, coś szyła. Słuchała swojej ulubionej muzyki. Lubiła chwile samotności. Tak mało było ich w życiu. Myśli płynęły powoli. Uchwytne, świadome. Lubiła być sam na sam ze sobą. Najpiękniejszy związek życia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 68

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, rodzice szykowali się do wyjazdu. Jakiś czas temu dostali od syna z wojska zaproszenie na przysięgę. Przygotowali się skrupulatnie. Kobieta pakowała rzeczy do zabrania, a mężczyzna studiował mapę Polski, aby zapobiec ewentualnym problemom w podróży. A droga była daleka. Pora zimowa.

Z przysięgi niewiele pamiętają, ale do dziś mają w pamięci obraz rozpromienionej radością twarzy syna.

Autor: Danuta Majorkiewicz