Amazonka cieszyła się galopem oraz wiatrem pieszczącym jej twarz i rozwiewającym włosy. Jej rączy koń też wyglądał na zadowolonego. Mijali właśnie kolejną łąkę, gdy usłyszeli szmer strumyka. Zwolnili, potem stanęli i z daleka przyglądali się strumykowi. Mieli rację, ostrożność popłaciła. Strumyk szemrał głośno i zawodził, bo kąpała się w nim Baba Jaga. Cały smród i brud zostawiła w niegdyś czystej wodzie. Gdy Baba Jaga odeszła, strumyk wyglądał, jakby płynęła w nim gęsta, smolista ciecz. Nagle amazonka poczuła lekkie dotknięcie i jeszcze lżejszy powiew wiatru. Obok niej przefrunęła maleńka wróżka z mieniącymi się skrzydełkami. W rączkach trzymała filiżankę wielkości naparstka. Wylała jej zawartość do strumyczka. Zewsząd zlatywały inne wróżki. Każda wlewała coś co strumyka. Jego wody stawały się coraz jaśniejsze. Wreszcie odzyskały swoją przejrzystość. Jedna z wróżek podfrunęła do amazonki i szepnęła: „To woda życia uzdrowiła strumień. Napijcie się z niego. Wam również pomoże”. Gdy wróżki odleciały, amazonka, trzymając konia za uzdę, ostrożnie podeszła do strumyka. Oboje uważnie mu się przyglądali. Wróżki schowały się za drzewami i podglądały, bo były bardzo ciekawe, czy kobieta i koń napiją się tej wody…
Autor: Archiwista SC