Morskie fale – 60

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży przed chwilą wylądowało swoją pirogą swoje rozbitków, Jan i Maria.

Gdy tylko zeszli suchą stopą na ląd, serdecznie podziękowali Panu Bogu za opiekę i ocalenie, a także poprosili o wstawiennictwo na przyszłość, aby Bóg słysząc to, pobłogosławił im.

Autor: Jan Smuga

Księżyc wyszedł zza chmur – 55

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach i z tęsknotą spoglądała w dal.

Była to dusza nie mogąca iść do upragnionego raju i spotkać swojej drugiej połowy, gdyż była strażnikiem zamku.

Stara przypowieść mówiła, iż pewnego razu znajdzie się jednak białogłowa, która oddając swe serce strażnikowi, da mu możność odnalezienia upragnionego raju. Mając to na uwadze, strażnik z niecierpliwością jej wypatruje.

Autor: Jan Smuga

Początkujący kucharz – 44

Początkujący kucharz przygotowywał obiad. Z zapałem płukał, obierał, tarł, kroił, siekał, blanszował, podgotowywał i podsmażał, z uwagą dodając do potrawy kolejne składniki. Zaglądał przy tym do swojej książki kucharskiej, żeby wspomóc swój zapał zawartym w niej przepisem. Wiedząc, że jest bardzo młody, bał się opinii szefa kuchni, który był dla niego niedościgłym wzorem.

Nastała jednakże ta chwila, gdy przyszedł szef i z marsową miną poprosił o możliwość spróbowania potrawy. Powąchał, posmakował, skrzywił się. Na koniec powiedział: „całkiem nieźle. Rób tak dalej, a może też zostaniesz szefem kuchni”.

Autor: Jan Smuga

Rozległą dolinę – 46

Rozległą dolinę otulały wieczorne mgły. Na niebie rozświetlały się kolejne gwiazdy, a zagubiona pośród puszczy kobieta modliła się żarliwie o wybawienie…

Pomyślała o swoim dziecku i zatopiła się w modlitwie. Wtem usłyszała z daleka ludzkie głosy, których siła rosła z każda chwilą… Ucieszyła się niezmiernie i pobiegła w ich stronę, zostawiając za sobą dotychczasowe strachy i lęki.

Autor: Jan Smuga

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 69

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła pełne życzliwości i mądrości oczy, które z zainteresowaniem ją obserwowały…

Potem, ku zaskoczeniu wszystkich, król zaprosił ją do tańca i zaczął z nią rozmawiać, ale to już zupełnie inna historia…

Autor: Jan Smuga

Niedokończony obraz – 7

Niedokończony obraz stał jeszcze na sztalugach, gdy niespodziewanie powiał silny wiatr. Podmuch przewrócił stojącą na półce puszkę żółtej farby, a ona spadając utworzyła jedno wielkie słońce na środku obrazu.

Morał z tego taki, że czasem przypadek tworzy wielkie dzieła

Autor: Jan Smuga

Przez kawiarniane okno – 60

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szedł niepozorny jegomość w szarym garniturze, który zawsze nosił ze sobą czarną teczkę…

W tej teczce miał starannie opisane i posortowane notatki ze swego niezwykłego, pełnego magii i przygód życia.

Jego imię na zawsze pozostanie tajemnicą, lecz jedno jest pewne – każde spotkanie z nim zmieniało życie wokół…

Taki to już był niepozorny jegomość w szarym garniturze.

Autor: Jan Smuga

Młoda koronczarka – 3

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad swoim opus magnum – suknią ślubną królewny Anny. Zwijała się pilnie i modliła o motywację i stworzenie arcydzieła.

Po miesiącu suknia była gotowa – gdy zobaczyła ją królewna, przez cały dzień nie mogła wyjść z zachwytu.

Morał z tego taki: Jak bardzo czegoś chcesz, możesz przenieść góry.

Autor: Jan Smuga