Kolorowe fajerwerki – 68

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim nadzieję na nowe życie. W tej chwili tłumy ludzi składały sobie szczere życzenia: „Wszystkiego Najlepszego”. Mając to na względzie, składam je również ja.

Autor: Jan Smuga

Mała śnieżynka – 71

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Gdy opadły na ziemię, odmieniły jej oblicze, skrząc się na zimnym świecie wszystkimi odcieniami bieli. Śnieżynka wiedziała, że jest częścią większego Planu Bożego.

Autor: Jan Smuga

Mróz malował – 47

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Dawała ona tylko tyle światła, aby widzieć ułamek wspaniałego świata na zewnątrz. Zamknięci od wielu tygodni w myśliwskiej chacie podróżnicy z ciekawością patrzyli na zewnątrz i wybiegali myślą w przód.

Marzyły się im rodzinne ciepłe święta wśród bliskich oraz możliwość wspólnego śpiewania kolęd, a tylko na zewnątrz szalała zima, sroga zima.

Autor: Jan Smuga

Przydrożny kamień – 41

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy stawał się ważny, gdyż mógł wspomóc wędrowca. Cała jego siła przechodziła do człowieka, z którym przez krótką chwilę się zespalał. Stawali się wtedy jednością i wzajemnie się wzmacniali.

Autor: Jan Smuga

Była malutka – 84

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć chwilami wydawało się jej, że jednak zaczyna być wielka…

Spotkała swego czasu swojego Adama i zaczęła czuć, że ma dla kogo żyć. Była teraz pewna, że ma oparcie i radość życia.

Taka to siła miłości…

Autor: Jan Smuga

Rozległa pustynia – 42

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wytrwale szedł przed siebie, niosąc na swoim grzbiecie strudzonego podróżnika. Ich celem była najbliższa osada, do której pozostało już tylko dwieście kilometrów.

I tak można było obserwować zmagania człowieka z przyrodą.

Autor: Jan Smuga

Wojskowa parada – 4

Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a widzowie z zapartym tchem obserwowali przemarsz. Parada szła zwartym szykiem, każdy rodzaj jednak w swoim tempie.

Widzowie obserwowali z zachwytem piękne mundury, wypucowane buty i schludnie przystrzyżony zarost.

Parada szła dalej, a każdy z jej uczestników i widzów dostrzegał w niej coś innego: obowiązek, dryl żołnierski, musztrę, sposób życia, tęsknotę za młodością.

A morał z tego taki: czasami robimy rzeczy, które nas łączą, ale mamy odmienne motywacje do ich robienia.

Autor: Jan Smuga