Pewien smuteczek – 54

Pewien smuteczek postanowił dorosnąć, bo myślał, że wtedy otoczenie zacznie traktować go poważnie. Ponieważ nie wiedział, jak to zrobić, zapisał się do szkoły. Chodził do niej chętnie i systematycznie się uczył. Czasami pytał inne smutki o ich doświadczenia. Z czasem nie tylko dorósł i stał się wielkim smutkiem, ale został również wielkim autorytetem i smutki duże i małe garnęły się do niego, bo też chciały się doskonalić.

Autor: Ewa Damentka

Żar lał się z nieba – 17

Żar lał się z nieba, gdy wędrujący górskim szlakiem mężczyzna przystanął na chwilę. Omiótł wzrokiem otoczenie, poprawił paski plecaka i pomyślał, że jest to odpowiednia pogoda i pora na przeżycie prawdziwie męskiej przygody. Rozejrzał się jeszcze raz i wyciągnął mapę. Zaplanował trasę dłuższą, niż dotąd pokonywał. Czuł, że da radę zajść dalej niż zwykle. Okazało się, że miał rację. Wieczorem był zadowolony i dumny, że znowu przesunął granicę swoich możliwości, a raczej granicę myślenia o swoich możliwościach.

Autor: Ewa Damentka

Zielony groszek – 35

Zielony groszek pięknie pachniał. Wtórowała mu maciejka, a żaby kumkały głośno. Wtórował im konik polny. Zapachy ziemi, trawy, ziół i kwiatów mieszały się z wilgocią napływającą znad strumyka oraz z palącym dotykiem słonecznych promieni przesłanianych czasem przez przepływające chmury.

Dzień jak co dzień… wspaniały, jedyny, niepowtarzalny, a jednocześnie dobrze znany.

Autor: Ewa Damentka

Żar lał się z nieba – 13

Żar lał się z nieba, gdy wędrujący górskim szlakiem mężczyzna przystanął na chwilę. Omiótł wzrokiem otoczenie, poprawił paski plecaka i pomyślał, że jest to odpowiednia pogoda i pora na przeżycie prawdziwie męskiej przygody.

Uśmiechnął się z dumą i wyłączył komputer, a następnie zdjął okulary, które pozwalały mu przeżywać wirtualne przygody. Zajrzał do lodówki. Wyjął puszkę zimnego piwa i rozsiadł się wygodnie w fotelu, żeby spokojnie pomyśleć, jaką kolejną przygodę może zaplanować. Rozpierała go energia i radość. Czuł, że ma przed sobą ciekawe przeżycia.

Nawet nie zauważył, jak zapadł w krótką drzemkę. Organizm, wyniszczony ciągłymi grami, wymusił przerwę techniczną. Mężczyzna ocknął się, gdy było już ciemno. Jeszcze chciało mu się spać, ale nie poszedł do łóżka. Zamiast tego włączył komputer, założył okulary i dalej przeżywał wymyśloną przez siebie męską przygodę.

Autor: Ewa Damentka

Żar lał się z nieba – 9

Żar lał się z nieba, gdy wędrujący górskim szlakiem mężczyzna przystanął na chwilę. Omiótł wzrokiem otoczenie, poprawił paski plecaka i pomyślał, że jest to odpowiednia pogoda i pora na przeżycie prawdziwie męskiej przygody. Musi zrobić coś spektakularnego, bo inaczej narzeczona znów nie będzie z niego zadowolona.

Może upoluje niedźwiedzia albo yeti? Może odkryje rzadki minerał? Może uratuje księżniczkę? Tak, jeśli uratuje księżniczkę, to ona na pewno wstawi się za nim i narzeczona będzie z niego dumna. A może po prostu przejdzie sto kilometrów w jeden dzień?

Tymczasem narzeczona była w domu, który wynajęli na wakacje, przygotowywała obiad i zastanawiała się, czy choć raz w życiu jej facetowi uda się przyjść na czas. Czy będzie na tyle punktualnie, żeby obiad był jeszcze ciepły.

Autor: Ewa Damentka

Zielony groszek – 31

Zielony groszek pięknie pachniał. Wtórowała mu maciejka, a studentka ucząca się do egzaminów nawet tego nie zauważała. Skupiona na podręczniku była we własnym świecie. Mama i babcia przyglądały się jej z wielką troską i podsuwały co chwila smakołyki, na które też nie zwracała uwagi. Pocieszały się, że egzaminy niedługo się skończą i wtedy ich ukochana córka i wnuczka wróci do życia. Wróci do nich, do groszku, maciejki, zapachów i smaków warzyw i owoców ze starannie pielęgnowanego ogródka.

Autor: Ewa Damentka

Żar lał się z nieba – 5

Żar lał się z nieba, gdy wędrujący górskim szlakiem mężczyzna przystanął na chwilę. Omiótł wzrokiem otoczenie, poprawił paski plecaka i pomyślał, że jest to odpowiednia pogoda i pora na przeżycie prawdziwie męskiej przygody i przeżył ją – po swojemu. Jej wspomnienie grzało go i dodawało sił, aż uznał że pora na kolejną męską życiową przygodę. Weszło mu to w nawyk i coraz większe wyznania stawiał sobie w codziennym życiu. Najważniejszym z nich było odkrycie, że nie musi się z nikim mierzyć i konkurować. Że żyje i pracuje dla przyjemności. Że jest wystarczająco dobry w tym, co robi i wystarczająco dobry taki, jaki jest. Zaczął szukać wystarczająco dobrych ludzi i wystarczająco dobrych zadań. Proza codzienności przestała być nudna. Życie stawało się nieustającą przygodą, którą spędzał tam, gdzie akurat miał ochotę.

dla Korfantego napisała Ewa Damentka

Żar lał się z nieba – 1

Żar lał się z nieba, gdy wędrujący górskim szlakiem mężczyzna przystanął na chwilę. Omiótł wzrokiem otoczenie, poprawił paski plecaka i pomyślał, że jest to odpowiednia pogoda i pora na przeżycie prawdziwie męskiej przygody. Jeszcze raz przyjrzał się otoczeniu i wybrał pierwszy cel. Szybko go osiągnął. Potem wyznaczył kolejny, i po kolei, cel za celem, realizował wszystkie. I tak mu zostało. Nigdy nie wyszedł z tej męskiej przygody. Realizuje ją do dziś.

dla Daniela napisała Ewa Damentka

Dziecko przeglądało książkę – 41

Dziecko przeglądało książkę z wypiekami na twarzy. Miała kolorowe obrazki i zawierała opisy niesamowitych przygód. Kiedy odwróciło kolejną kartkę, zobaczyło małego smoka, który mrugnął okiem i zapytał: „chcesz się ze mną bawić?”. Dziecko z zapałem pokiwało główką i smoczek, ciężko dysząc – bo kartka była dość mała – wygramolił się z książki i usiadł na podłodze. Po chwili odpoczynku dokazywał z dzieckiem i razem bawili się w najlepsze. Kiedy do pokoju zajrzała mama – smoczątko przedstawiło się grzecznie i zapytało, czy jeszcze może się pobawić. Mama dziecka zaskoczona nic nie odpowiedziała, tylko pokiwała głową. Po chwili na kartce książki pokazała się smoczyca i kazała swojemu dziecku wracać na obiad. Mały smoczek z trudem wszedł do książki. Udało się dzięki temu, że był tam wpychany przez dziecko i jego mamę. Smoczyca podziękowała ludziom za pomoc i zaproponowała, by następnym razem dziecko odwiedziło ich w smoczej krainie. Zapewniła, że będzie tam bezpieczne. Potem razem ze smoczątkiem pomachali ludziom i powędrowali do swojej jaskini, żeby zjeść obiad.

Autor: Ewa Damentka