Wojskowa parada – 44

Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a tamburmajor dyrygował. Wydawało się, że maszerujący mężczyźni, bębny i instrumenty dęte tworzą razem wielką orkiestrę. Salą koncertową jest miasto, a jego sceną ulice i place. Ludzie lubili te coroczne parady. Można było spotkać znajomych, kupić pamiątki i poczuć tę wibrację, rytm jaki parada nadawała całemu miastu.

Autor: Ewa Damentka

To kiedyś musiało – 1

To kiedyś musiało się stać. Młody chłopiec chciał popływać kajakiem, ale jednocześnie nie chciał rozstać się ze swoim rowerem. Wsadził więc rower na kajak i próbował kręcić pedałami, bo myślał, że dzięki temu kajak popłynie. Niestety, tak się nie stało. Medytował, kombinował i nie wymyślił żadnego sposobu, by jeździć na rowerze i jednocześnie pływać kajakiem. W końcu posłuchał rady dziadka, by rozłączyć te przyjemności. Dziadek wytłumaczył mu, że jest czas na rower, jest czas na kajak i jest czas na lody. Każda z tych czynności wymaga uwagi i skupienia. W nagrodę – gdy chłopiec już pojeździł na rowerze, a potem popłynął kajakiem – wieczorem dziadek zabrał go na lody do ich ulubionej lodziarni.

dla Adama napisała Ewa Damentka

Wojskowa parada – 42

Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a ludzie przyglądali się temu z wielką przyjemnością. Zaraza wreszcie skończyła się. Znowu można było wychodzić na dwór, witać się z ludźmi i brać udział w tłumnych imprezach. Ludzie oddychali głęboko i czuli wolność, prawdziwą wolność.

Autor: Ewa Damentka

Na wietrze – 27

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim spokojnie leżało kilkuletnie dziecko. Patrzyłam na to ze zdziwieniem. Już wcześniej widziałam zdjęcia liści nenufarów tak dużych, że dzieci z łatwością się na nich mieściły. Teraz pierwszy raz widziałam taki duży liść unoszony przez wiatr. Dziecko zachowywało się spokojnie i z ciekawością przyglądało się okolicy. Potem, gdy liść opadł na ziemię, dziecko pobiegło do swojej mamy, a jego miejsce zajęło kolejne dziecko. Cała wieś miała zabawę, a wiatr sprawiedliwie przewoził wszystkie dzieci z tej wioski i z najbliższej okolicy. Potem dmuchnął na pożegnanie i poleciał dalej. Inne dzieci też pragną się bawić, a on z radością im tej zabawy dostarczał.

Autor: Ewa Damentka

Na wietrze – 23

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim leżało cichutkie westchnienie dziecka, które martwiło się zdrowiem swojej mamy. Wiatr zabrał to westchnienie z dziecinnego pokoiku, położył na liściu, a teraz razem z nim szybował prosto do nieba, by zanieść tam troskę i modlitwę niewinnego serduszka. Prośba została wysłuchana. Choroba cofnęła się i mama wróciła do zdrowia, do życia i z radością zajmowała się swoimi dziećmi. Ucieszony wiatr przez kolejne dni zanosił do nieba liście z podziękowaniem i wdzięcznością małego dziecka. Wiatr zainteresował się tym maluszkiem i często go odwiedzał. Bardzo go polubił, a maluszek lubił jego. Ta sympatia towarzyszyła mu przez całe życie, do późnej starości. Zawsze traktował wiatr jak przyjaciela, a wiatr starał się jak mógł, żeby pokazać człowiekowi swoją stałą, choć wietrzną z natury, przyjaźń.

Autor: Ewa Damentka

Na wietrze – 20

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim leżał malutki czerwony listek, który również tańczył, dostosowując swój rytm i ruchy do rytmu i pląsów żółtego liścia. Wspólnie tańczyły może pół godziny. Potem wiatr dmuchnął mocno i zakręcił żółtym liściem. Czerwony listek spadł z żółtego i zaczął tańczyć we własnej choreografii. Obydwa liście przypatrywały się sobie z podziwem i rosnącym szacunkiem. Potem wiatr ułożył je na ziemi tuż obok siebie, żeby mogły sobie spokojnie porozmawiać o wspólnym tańcu i innych sprawach. Sam zwinął się w kłębuszek i zasnął. Gdy się obudził, to dmuchnął wesoło i znowu zaprosił liście do tańca. Żółty i czerwony przyjęły to zaproszenie z wielką ochotą. I znowu wspólnie wirowały w tańcu, unoszone przez wesoły wiatr.

Autor: Ewa Damentka

Wojskowa parada – 38

Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a całe miasto było udekorowane flagami i kolorowymi wstążkami. Z nieba samoloty rozrzucały confetti i wszyscy ludzie cieszyli się z odzyskanej wolności. Kiedy z duma przyglądali się maszerującemu wojsku, byli przekonani, że nikt i nic już im tej wolności nie odbierze.

Autor: Ewa Damentka

Na wietrze – 17

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim Calineczka tańczyła z Tomciem Paluchem. Tak zatracili się we wspólnych pląsach, że myśleli, że to oni sami unoszą się w powietrzu. Gdy skończyli tańczyć, rozejrzeli się i zachwycili światem, który wreszcie zobaczyli z góry. Kiedy już zmęczyli się podróżą, wiatr delikatnie opuścił liść na zieloną łąkę, niedaleko ich domów. Wieczorem opowiadali przyjaciołom o wspaniałej podróży, jaka im się przytrafiła.

dla Janusza napisała: Ewa Damentka

Na wietrze – 13

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim leżało ziarenko piasku. Leciało razem z liściem i trzymało się go, jakby było przyklejone. Był to pozór, bo gdy tańczący na wietrze liść przelatywał nad piękną piaszczystą plażą, ziarenko zsunęło się z niego i spadło. Leciało otulone opiekuńczymi ramionami wiatru. Dzięki temu na ziemi wylądowało dokładnie w tym miejscu, w którym chciało się znaleźć.

Autor: Ewa Damentka