Zatłoczony autobus – 21

Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie próbowali się do niego dostać, ale nie wszystkim się to udało. Kilka autobusów nie pojawiło się i teraz cały tłum próbował wcisnąć się do tego, który właśnie nadjechał. Kilkanaście osób się nie zmieściło, a kilka zupełnie odpuściło próbę wejścia do pojazdu. Okazało się, że zostali nagrodzeni. Chwilę później na przystanek podjechał całkiem luźny autobus, a tuż za nim drugi i trzeci, zupełnie puste. Ludzie z rozkoszą wsiedli do ciepłych pojazdów i każdy zajął wybrane przez siebie miejsce.

dla Krzysztofa napisała Ewa Damentka

Taras widokowy – 36

Taras widokowy przyciągał turystów Rozpościerał się stąd wspaniały widok na vulkańską pustynię i góry majaczące w oddali. Gdy nasyciło się już oczy surowym pięknem okolicy, można było przez lornetkę wypatrzyć dom rodziców Spocka i wytyczyć drogę do niego. Pani Amanda chętnie gościła Ziemian. Częstowała gości dobrą herbatą i domowym ciastem, a oni często odwdzięczali się, przywożąc jej nowe książki i zdjęcia jej ukochanego domu, w którym spędziła swoje dzieciństwo.

Autor: Ewa Damentka

Zatłoczony autobus – 13

Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie nie dowierzali własnym oczom. W środku autobusu rosła wysoka palma, której wierzchołek wystawał ponad dach. Stłoczeni wokół niej ludzie ubrani byli w stroje kąpielowe. Między nimi przeciskali się kelnerzy z zimnymi drinkami. Z okna – prosto na przystanek wypadła wielka piłka plażowa, a za nią następna. Goły kilkulatek wyskoczył z autobusu prosto w pryzmę śniegu. Ojciec szybko wyciągnął go stamtąd, tłumacząc, że niedługo zobaczy śnieg bielutki, świeży, czysty i będzie się mógł w nim tarzać do woli. Ciepło ubrani ludzie przyglądali się nagiemu chłopczykowi oraz jego ojcu w kąpielówkach i zastanawiali się, czy to im się pomyliło, czy też turyści przyjechali nie do tego kraju, co trzeba. Autobus postał chwilę. Gdy kilku osobom udało się do niego wsiąść, autobus ruszył. Oddalał się powoli, a nad jego dachem dostojnie kiwała się palma. Jeden z owoców spadł z niej i poturlał się prosto pod nogi pewnej smutnej pani, która, o dziwo, uśmiechnęła się na jego widok.

Autor: Ewa Damentka

Taras widokowy – 32

Taras widokowy przyciągał turystów Rozpościerał się stąd wspaniały widok na panoramę Marsa. Można było podziwiać czerwoną planetę, ba nawet poczuć ją pod stopami. Holokabina zapewniała też doznania smakowe, węchowe, dźwiękowe i wizualne. Przygody przeżywało się tak, jakby naprawdę przebywało się na dowolnej planecie. Różnica była tylko taka, że zapewniano tlen, więc spragnieni doznań turyści mogli swobodnie oddychać, gdy przemierzali bezkres galaktycznych przestrzeni. Było to bardzo odświeżające po wyjątkowo nudnej i żmudnej pracy, którą wykonywano na stacji badawczej. Nie wszyscy wybierali kosmos – niektórym wystarczały hologramy lasu, łąki, czy nadmorskiej plaży. Kilka godzin w holokabinie zapewniało relaks i odpoczynek. Nic dziwnego, że zapisy do niej prowadzono z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

Autor: Ewa Damentka

Taras widokowy – 28

Taras widokowy przyciągał turystów Rozpościerał się stąd wspaniały widok na całe życie. Oczywiście każdy widział tylko swoje. Niektórzy co prawda chcieli podglądać cudze, ale taras na to nie pozwalał. Każdy z turystów mierzył się ze swoimi własnymi strachami, ograniczeniami i możliwościami. Stojąc tu, na tarasie, widać było, że czarne chmury były małe i przejściowe, a możliwości coraz większe i tym bardziej rosły, im bardziej i coraz dłużej człowiek wpatrywał się w przestrzeń i widok roztaczający się z tarasu.

dla Adama napisała Ewa Damentka

Taras widokowy – 24

Taras widokowy przyciągał turystów Rozpościerał się stąd wspaniały widok na świetlaną przyszłość. Nie przesłaniały jej żadne chmury. Widać było piękne widoki i same możliwości.

Mężczyzna, który stał na tarasie, wybrał cel i uważnie przyjrzał się drodze, która do niego prowadziła. W pamięci zanotował charakterystyczne punkty rozpoznawcze. Doskonale wiedział, że gdy zejdzie z tarasu, to w dole będzie inna pogoda i gorsza widoczność niż tu, na górze.

dla Jurka napisała Ewa Damentka

Taras widokowy – 20

Taras widokowy przyciągał turystów Rozpościerał się stąd wspaniały widok na moje królestwo, na zieloną łąkę pełną stokrotek. Czasami wybieram się na ten taras, by zobaczyć, ile przestrzeni zajmujemy razem z moimi siostrzyczkami. Jesteśmy nieduże, więc na co dzień zapominamy o swojej potędze. W naszej krainie jesteśmy bezpieczne, bo ludzie i zwierzęta mogą przebywać tylko na tarasie. Nie potrafią przebić się przez ochronną barierę, jaką utworzyła dla nas przyroda. Tylko stokrotki mogą przebywać na bezkresnej zielonej łące. Chodzimy po niej, tańczymy, śpiewany, rośniemy, dbamy o nasze wspólne dobro i miłą współpracę. Tylko czasami stare stokrotki strofują małe rozrabiaki, opowiadając im straszne baśnie o ludziach, którzy zrywają stokrotki, żeby pleść z nich wianki oraz o jeszcze straszniejszych zwierzętach, które żywcem zjadają niegrzeczne stokrotki. Oczywiście, nikt im nie wierzy. Łąka jest zielona, niebo niebieskie, wiatr, słońce i deszcze dbają o nas. Robimy to, co umiemy najlepiej – żyjemy, przeżywamy świadomie każdą cudowną chwilę. Bardzo mnie to cieszy. I pamiętam o tym, gdy opuszczam taras, żeby przedostać się do naszej krainy. Gdy czuję zapach ludzi i zwierząt na tym tarasie, gdy ich słyszę i widzę, jak się zachowują, to bardzo się cieszę, że nie potrafią się do nas dostać.

Mała Stokrotka

spisała: Ewa Damentka