Wyspa Zapomnienia – 36

Wyspa Zapomnienia leżała gdzieś, nie wiadomo gdzie. Obmywały ją wody tylu mórz i oceanów, że można było mieć wrażenie, że wyspa wędruje po świecie w sobie tylko znanym celu. Bezsprzecznie, jest bezpiecznym schronieniem dla potrzebujących. Obecnie zajmuje się małymi dziećmi, które cierpią, bo ich rodzice są zmęczeni i rozdrażnieni. Dzieci myślą, że to ich wina. Wyspa tuli ich i delikatnie huśta. Wtedy smutne myśli wylatują z ich główek, a ból ulatnia się i przestaje niszczyć ich drobne ciałka. Wyspa śpiewa dzieciom kołysanki i mówi im, że rodzice bardzo ich kochają. Że każde z dzieci było chciane i wyczekiwane. Kiedy dzieci zasypiają wyspa delikatnie kładzie je do ich łóżeczek i rozgląda się za kolejnymi dziećmi. Tymi, które przeżywają koszmary senne zajmuje się od razu. Te, które cierpią w ciągu dnia, wyspa zapamiętuje i zajmuje się nimi, kiedy tylko zasną w swoich łóżeczkach.

Autor: Ewa Damentka

Młoda koronczarka – 14

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad nowym wzorem. Przed sobą miała inspirację – reprodukcję XVII-wiecznego obrazu oraz powiększone fragmenty tego obrazu. Chciała odtworzyć wzór ze starego paradnego stroju. Interesowała ją historia i postawiła przed sobą ambitny cel – rekonstruować stare wzory. Szło jej coraz lepiej i już pierwsze muzea zaczęły u niej zamawiać jej koronki – po to, by wykorzystywać je na objazdowych wystawach.

Autor: Ewa Damentka

Młoda koronczarka – 10

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad książką, w której zawarła tajniki swojego fachu – podstawowe ściegi, porady praktyczne i przykłady bardziej zaawansowanych wzorów. Marzyła o tym, żeby jej książka trafiła do osób, które tak samo jak ona zachwycą się koronkami i zechcą je robić. Klocki i nitki służyły jej do wyrażania swoich emocji i do kreowania przepięknych wzorów. Gorąco wierzyła w to, że na świecie jest więcej osób, które chętnie zarażą się koronkową pasją i będą tworzyły mniej lub bardziej udane, ale za to bardzo cenne, bo własne, koronki.

Autor: Ewa Damentka

Wyspa Zapomnienia – 32

Wyspa Zapomnienia leżała gdzieś, nie wiadomo gdzie. Obmywały ją wody tylu mórz i oceanów, że można było mieć wrażenie, że wyspa wędruje po świecie w sobie tylko znanym celu. Bezsprzecznie, jest bezpiecznym schronieniem dla potrzebujących. Obecnie sama leczy własne rany. Pomogła już tylu istotom, że zaczęła przejmować ich kłopoty. Przestała nadążać z ich przetwarzaniem w tlen i siły życiowe dla ziemi, morza i roślin. Pływa wte i wewte i rozmyśla, że sama chętnie wybrałaby się na jakąś drugą Wyspę Zapomnienia. Wtem padł na nią duży cień. Spojrzała w górę i zobaczyła wielką białą chmurę, większą niż ona sama. Chmura dostojnie opadała i wkrótce okryła sobą całą wyspę wraz z otoczeniem. Wyspa Zapomnienia straciła poczucie czasu. Zauważyła, że stopniowo zaczął wracać jej dawny optymizm i wigor. Wtedy chmura zaczęła unosić się powoli. Była czarna jak smoła, przepłynęła znad wyspy na środek oceanu i zastygła bez ruchu. Wyspa Zapomnienia obserwowała, jak promienie słońca, wiatry i morska toń powoli, stopniowo oczyszczały chmurę. Cała czerń gdzieś się ulotniła, a chmura lekka i znowu biała popłynęła w swoją stronę. Wyspa też zajęła się swoimi sprawami. Robiła to, co umiała najlepiej, więc zapraszała kolejne osoby, którym mogła pomóc. Czasami myślała o białej chmurze i zastanawiała się, jak można by się z nią zaprzyjaźnić.

Autor: Ewa Damentka

Młoda koronczarka – 5

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad stringami. Nie lubiła tej pracy. Wolała robić obrusy, sukienki i zasłony, ale… klient nasz pan… Ludzie najchętniej kupowali właśnie stringi, więc robiła je od rana do nocy, by nadążyć za zamówieniami. A w międzycza­sie, w przerwach wykradzionych z odpoczynku i ze snu, wymy­ślała nowe produkty, żeby prezentować je w swojej pracowni. Może znowu trafi w gust klientów i popłynie fala zamówień na inne wytwory jej rąk i wyobraźni?

dla Danusi napisała Ewa Damentka

Wyspa Zapomnienia – 30

Wyspa Zapomnienia leżała gdzieś, nie wiadomo gdzie. Obmywały ją wody tylu mórz i oceanów, że można było mieć wrażenie, że wyspa wędruje po świecie w sobie tylko znanym celu. Bezsprzecznie, jest bezpiecznym schronieniem dla potrzebujących. Obecnie wyspa odpoczywa. Wzięła sobie urlop, bo uznała, że musi być wypoczęta, żeby pomagać innym. Świat przyspieszył. Kłopoty i zmartwienia nawarstwiają się coraz szybciej i coraz mocniej obciążają ludzi i inne żywe istoty. Wyspa pomagała im, pielęgnowała ich z całym oddaniem, na jakie było ją stać. Teraz jest przybita, zmęczona i śnią się jej cudze kłopoty. Musi się zregenerować, bo inaczej nikomu więcej nie będzie mogła pomóc. Schowała się w swoim zakątku, śpi, maluje, słucha muzyki. Czasem pływa. Rozmawia z księżycem i gwiazdami. Medytuje. Kiedy będzie gotowa znowu wróci do wypełniania swojej misji. Nie wie, kiedy to nastąpi, ale ma wrażenie, że będzie o tym wiedziała. Tymczasem my musimy sobie radzić bez niej. Mam nadzieję, że to nam się uda.

Autor: Ewa Damentka

Zatłoczony autobus – 43

Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie jednak nie dali rady do niego wsiąść, a z autobusu nikomu nie udało się wysiąść, choć widać było, że niektórzy ludzie próbowali. Autobus postał chwilę i ruszył dalej. Jeździł tak przez godzinę lub dłużej. Na pętli autobusowej wypuścił wszystkich pasażerów, a gdy kierowca wysiadł z niego, żeby zgłosić jego usterkę dyspozytorowi, autobus zamknął wszystkie drzwi. Zawarczał chwilę, zamilkł, a potem cichutko ruszył w podróż dookoła świata. Widziano go w wielu miejscach. Czasami kogoś przewoził, ale robił to rzadko i niechętnie. Stawał się coraz większym samotnikiem. Rozglądał się, gdzie będzie mu dobrze. Ostatecznie zdecydował się na malutką osadę rybacką, gdzieś na końcu świata. Rozmawia z falami, morzem, wiatrem i z małymi dziećmi. Czasami zabierał dzieciaki i ich rodziców na krótkie przejażdżki. Czasami pozwala małym fokom, by w nim nocowały. Fokom to też odpowiada. Ostatnio zainteresowały się autobusem małe pingwiny. Mają nadzieję, że kiedyś też pozwoli im wejść do środka. Morskie stworzenia opowiadają o nim legendy, więc do malutkiej osady zagląda coraz więcej syren i trytonów. Morskie stworzenia i ludzie polubili tego dziwaka, więc pozwalają mu żyć po swojemu. Autobus bardzo chwali sobie takie życie. Czas płynie tu leniwie i to mu bardzo odpowiada.

Autor: Ewa Damentka

Młoda koronczarka – 1

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad nowym obrusem. Będzie to jej prezent dla siostry, która za miesiąc wychodzi za mąż. Zręczne palce koronczarki migały, przekładając klocki, a obrus powoli rósł. Koronczarka uśmiechała się leciutko, bo szczerze cieszyła się ze szczęścia siostry. Jej narzeczony był dobrym, wesołym, pracowitym człowiekiem. Koronczarka wierzyła, że razem z siostrą będą wiedli szczęśliwe, dobre życie. Miała nadzieję, że ucieszy ich obrus, który dostaną w prezencie ślubnym.

Autor: Ewa Damentka

Wyspa Zapomnienia – 26

Wyspa Zapomnienia leżała gdzieś, nie wiadomo gdzie. Obmywały ją wody tylu mórz i oceanów, że można było mieć wrażenie, że wyspa wędruje po świecie w sobie tylko znanym celu. Bezsprzecznie, jest bezpiecznym schronieniem dla potrzebujących. Obecnie przebywa na niej wiele dzieci, z różnych miejsc Ziemi, które przenoszone są na wyspę w czasie snu. Wyspa zabiera im koszmarne wspomnienia i karmi nadzieją na dobre jutro. Chętnie pomogłaby także ich rodzicom, ale oni niestety w większości stracili już niewinność, która pozwala korzystać z dobrodziejstw wyspy. Tym bardziej więc Wyspa Zapomnienia stara się pomóc dzieciom. Jeśli się jej uda, znowu będzie mogła przyjmować dorosłych, a wtedy będzie szczęśliwa, bo wie, że dla zdrowego życia bardzo ważna jest umiejętność zdrowego zapominania.

Autor: Ewa Damentka

Zatłoczony autobus – 40

Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie szybko do niego wsiedli. Na przystanku został tylko samotny pies. Czekał cierpliwie na swojego pana, który wyjechał dawno dawno temu. Ludzie próbowali opiekować się starym psem, karmili go. Zabierali do swoich domów na noc. Jednak zawsze rankiem pies wymykał się i wracał na przystanek. Stał się legendą miasteczka. Jakież było zdziwienie ludzi, gdy pewnego dnia psa nie zastali na przystanku. Zmartwili się, że coś niedobrego się z nim stało. Jeszcze bardziej zdziwili się, ale i ucieszyli, gdy zaczęli spotykać go na miejskich chodnikach oraz w parku, gdy towarzyszył pewnemu staruszkowi. Pies był przy nim wesoły i merdał radośnie ogonem, a staruszek serdecznie witał się ze znajomymi. Wreszcie wrócił. Nikt tylko nie wiedział, czy zatęsknił za miasteczkiem, czy raczej za wiernym psem, o którym pisali mu przyjaciele.

Autor: Ewa Damentka