Młoda koronczarka – 29

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad zmianą nazwy swojego zawodu, ponieważ w dzisiejszych czasach niewiele osób wie­działo, czym się tak naprawdę zajmuje. Długo myślała nad no­wym szyldem, aż przemyślenia jej przerwał drwal, który zasuge­rował jej, że tradycja jest bardzo ważna, a poza tym przynajmniej wygląda na kogoś tajemniczego. Koronczarka zgodziła się z drwalem; tym samym nie zmieniła nazwy wykonywanego zawo­du, a przez to zupełnie nie wiedziała, co zrobić z niedzielnym przedpołudniem, gdyż myśli jej stały się puste i nijakie.

dla Danusi napisała Daria

Młoda koronczarka – 28

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad kolejnym swoim dziełem. Praca szła szybko i z dobrym rezultatem. W głębi pracowni grała muzyka. Radio było włączone na muzykę poważną. Była to cotygodniowa regularna audycja. Muzyka, jak to muzyka, jednym pasuje, a innym zupełnie inna. Kluczowy był jednak głos audycji – czyli prowadzący. Znajomy głos dla cotygodniowych słuchaczy. Wiedza, doświadczenie i umiejętność opowiadania o materii muzyki poważnej.

Autor: Adam

Młoda koronczarka – 27

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad kwietnikiem w przydomowym ogródku. Po ustąpieniu przymrozków, w majowe ciepłe dni wysadzała do ziemi swe ukochane kwiaty dodające swymi barwami energii i rozświetlające każdy zakątek ogródka. Aksamitki wielkokwiatowe, rozpierzchłe i wąskolistne. Żółte i pomarańczowe. W towarzystwie szarych mrozów, białej gęsiówki i fioletowego heliotropu, na tle zwisających zielonych liści bluszczu, tworzące piękny kolorowy dywan. A w skrzynkach balkonowych petunia ogrodowa zwisająca biała, tworząca koronkowy welon. Młodą koronczarkę fascynowały koronkowe dzieła w różnym wydaniu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przy pięknej starej toaletce – 71

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że spotkała księcia z bajki, zakochała się z nim, a on w niej. Pobrali się i wyjechali do jego królestwa. Wiedli tam cudowne życie, z dala od trosk, kłopotów i koszmarów.

Westchnęła głęboko, szczęśliwa, rozluźniona, i znowu uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze. Ku jej zdziwieniu odbicie w lustrze odwróciło się i uśmiechnęło do kogoś, kto prawdopodobnie wszedł do pokoju. Dziewczyna rozejrzała się. Nikogo obcego w pokoju nie było, tylko ona. Spojrzała jeszcze raz w lustro. Zobaczyła w nim siebie i mężczyznę. Pięknego i strasznego jednocześnie. „Czyżby się obudził” – pomyślała zaskoczona. Mężczyzna całował się z jej lustrzanym odbiciem i jednocześnie coraz mocniej zaciskał ręce na jej szyi…

Dziewczyna nie wytrzymała napięcia i zamknęła oczy. Gdy je otworzyła, w lustrze nie zobaczyła swojego odbicia, ani wnętrza swojego pokoju. Lustro pokazywało zupełnie inne, obce pomieszczenie. Odbijały się w nim szeroko otwarte drzwi prowadzące do ogrodu, po którego alejkach przechadzała się para. Kobieta i mężczyzna. Dziewczyna siedząca przed lustrem szeroko otwartymi oczyma przypatrywała się znajomym sylwetkom.

Kątem oka zobaczyła, że coś zmieniło się w jej pokoju. Przyjrzała się uważniej i zobaczyła, że na toaletce, tuż przed lustrem, pojawiła się otwarta bombonierka pełna czekoladek. „Ciekawe czy są z pieprzem” – pomyślała. Sięgnęła po czekoladkę, chciała włożyć ją do ust, ale zawahała się i odłożyła z powrotem do bombonierki. „Czemu nie skosztujesz? Przecież nie są zatrute” – usłyszała męski głos. Zaskoczona spojrzała w lustro. Obce pomieszczenie zniknęło. W lustrze odbijała się jej twarz, jej pokój oraz on. Uśmiechał się zimno i szedł powoli w jej stronę.

dla Ewy* napisała Ewa Damentka

Młoda koronczarka – 26

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad swoim dyplomowym dziełem. Kończyła szkołę rzemieślniczą i chciała dostać świadectwo z wyróżnieniem. Miesiącami przyglądała się starym brabanckim koronkom, które w skrzyni pieczołowicie przechowywała jej babcia. Znajdowały się w rodzinie od pokoleń – już nie wiadomo jak, gdzie i kto się do tego przyczynił – wiadomo było jednak, że to wielki skarb. Młoda koronczarka oglądała dokładnie każdy supełek i każdą niteczkę. Notowała, rysowała. Była prawie pewna, że udało się jej odtworzyć schemat wzoru. Miała wątpliwości, czy stare koronki były robione metodą klockową, czy igłową. Uznała jednak, że klocki będą bardziej odpowiednie. Pracowała więc pilnie, nieświadoma tego, że uważnie przygląda się jej babcia. Uśmiech nie schodził jej z twarzy, bo ona w przeszłości – kilkadziesiąt lat temu wykonała taką samą pracę. Tak to już było w jej rodzinie – kobiety uczyły córki i wnuczki podstaw zawodu, ale nie pokazywały im tajemnic swojego warsztatu, tylko przekazywały gotową pracę, licząc na to, że młode pokolenie samo odkryje, jak należy tę pracę wykonać. Metoda znowu zdała egzamin – rosnąca w oczach koronka coraz bardziej upodabniała się do starego oryginału.

Autor: Ewa Damentka

Młoda koronczarka – 23

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad promocją swoich prac. Miała talent w rękach. Zwykłe nici zamieniała w przepiękne koronki. Ludzie, oglądając je, podziwiali jej kunszt, co ją przekonało do zaprezentowania swojego koronkowego dorobku poza granicami swojej rodzimej miejscowości i granicami kraju – wśród Polonii. Po wielu latach została współorganizatorką Festiwalu Koronki, na którym prezentowane były prace innych zdolnych koronczarek.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda koronczarka – 22

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad welonem ślubnym dla księżniczki. Jej siostry robiły suknię i inne elementy stroju. Cała rodzina od pokoleń zaopatrywała zamek w koronkowe wyroby. Teraz koronczarka z siostrami pracowały pilnie, bo zależało im, żeby znowu ich prace były wspaniałe, podobnie jak wcześniej prace ich mam, cioć, babć i innych kobiet z rodziny.

Autor: Ewa Damentka

Młoda koronczarka – 21

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad zadaniem matematycznym swoich dzieci. Było to jedno z wielu wieczorne odrabianie lekcji. Matka ogarniała temat, lecz brakowało jej elementów do rozwiązania zadania w określony sposób. Koronczarka zapytała córkę – jakie zasady poznała na lekcji, by rozwiązywać takie zadania. Córka wyrecytowała kilka zapamiętanych kwestii, co spowodowało, że zadanie zostało w mig rozwiązane.

Autor: Adam