Taras widokowy przyciągał turystów Rozpościerał się stąd wspaniały widok na szczyty gór. Wysokimi wstęgami ścieżek podążają ku szczytom turyści, pokonując swoje słabości i poznając swoje możliwości.
Autor: Danuta Majorkiewicz
ćwiczenia literackie
Taras widokowy przyciągał turystów Rozpościerał się stąd wspaniały widok na szczyty gór. Wysokimi wstęgami ścieżek podążają ku szczytom turyści, pokonując swoje słabości i poznając swoje możliwości.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.
Na prastarym brzegu Wisły biwakowali harcerze. Rozpalili ognisko. Usiedli dookoła niego. Wyjęli z plecaków to, co mieli do jedzenia i picia. Przy dźwiękach gitary zaczęli śpiewać harcerskie piosenki. A gdy słońce wzniosło się i opadła poranna mgiełka, zaczął się bieg na przełaj na orientację, po którym wszyscy wrócili do obozowiska.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pijalni czekolady. Z początku zatrzymała się, rozkoszując się zapachem wypełniającym całe pomieszczenie, po którym rozejrzała się niespiesznie. Szukała dla siebie miejsca, gdzie mogłaby usiąść wygodnie. Jej wzrok utknął w cichym kąciku. A w nim, przy stoliku, siedział mężczyzna, który z zainteresowaniem się jej przyglądał. Swym uśmiechem i ruchem dłoni zaprosił ją do swego stolika. Gdy do niego podeszła, wstał i podał jej swą jedwabistą dłoń. Poczekał, aż usiądzie i z gracją usiadł obok niej. Spytał, jaką czekoladę preferuje i złożył zamówienie, przyglądając się jej miłemu obliczu.
Kelnerka postawiła na stoliku dwie filiżanki gorącej czekolady, której zapach otulał ich zmysły. Ich serca gorąco biły w takt delikatnej muzyki. Odtąd ich drogi połączyły się. Mijały lata, a ich życie smakowało jak czekolada.
Co roku, w każdą rocznicę poznania, przychodzili do Klubu Anonimowych Księżniczek, by wzmacniać smak ich wspólnego związku.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie wsiedli do niego, ciesząc się, że przyjechał zgodnie z planem.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.
W pewnej chwili zobaczył dom z napisem: „Oaza spokoju”. Wszedł do środka budynku. Usiadł w wygodnym fotelu, przymknął oczy i przysnął. Śnił, że obok niego stoi mnóstwo foteli, w których drzemią ludzie poszukujący świętego spokoju. Obudził się spocony. Zrozumiał, że święty spokój jest nieosiągalny, a jego potrzeba stwarza życie nudnym. Pomyślał o rodzinnym domu, żonie wiecznie zmęczonej i rozkapryszonych dzieciach. Zawrócił w jego kierunku z postanowieniem, że włączy się do prac domowych, by pomóc żonie i z radością myślał o dzieciach, co prawda rozkrzyczanych, ale wesołych i zdrowych oraz o szczęśliwych chwilach spędzanych wspólnie z nimi.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.
Na prastarym brzegu Wisły spacerowało o poranku dwoje starszych ludzi. On szedł parę kroków przed nią, pozwalając jej być samodzielną. Ona szła wolniej, lekko pochylona, wspierając się na lasce. Gdy do niego dochodziła, on ruszał, a parę kroków dalej zatrzymywał się i czekał na nią. Byli przykładem troski i miłości pielęgnowanej przez całe życie.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do klubu. Podobała się jej nazwa nowego lokalu. W środku poczuła się, jakby była w oazie spokoju. Usiadła i nawiązała parę nowych znajomości. Postanowiła tam wracać, by je podtrzymywać.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Zatłoczony autobus podjechał na przystanek. Zmarznięci ludzie spokojnie czekali na wysiadających. Przystanek autobusowy mieścił się przy stacji kolejowej. Dużo ludzi wysiadło, a wsiadających powitał delikatny głos kierowcy i subtelna muzyka. Miły akcent na dzień dobry rozgrzał serca pasażerów.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.
W pewnej chwili zobaczył na łące dwa pasące się konie. Klacz i ogiera, który położył swój łeb na szyi klaczy, delikatnie ją masując. Klacz radośnie potrząsała łbem. Wędrowiec szybko zrozumiał, jak ważne jest okazywanie uczuć, ich mnożenie oraz umiejętność ich przyjmowania z lekkością i radością.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia noworodka. Paczuszka listów pisanych drżącą ręką, to kronika trzech dni. Jeden z tych dni, to dzień narodzin chłopca z fotografii, wspaniałego człowieka, od którego właścicielka szuflady dostała biały kamyczek przyniesiony z górskiej wędrówki i bukiecik fiołków na dzień matki. Wspomnienia, które leczą i sprawiają, że świat pięknieje.
Autor: Danuta Majorkiewicz