To kiedyś musiało – 31

To kiedyś musiało się stać. Na dębie było mnóstwo żołędzi. Trzymały się mocno, podobnie jak dzieci rodziców. Lecz przyszła wichura i żołędzie opadły. Oddzieliły się od dębu. Zaczęły żyć własnym życiem. Z dziećmi jest podobnie. Rodzice powinni pozwolić dzieciom odejść. Dać im prawo do własnego życia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mała śnieżynka – 70

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr i podmuch samochodu jadącego krętą drogą wśród pagórków w kierunku Szklarskiej Poręby.

Kobieta siedząca za kierownicą samochodu zastanawiała się: „Czy się rozpoznamy po pięćdziesięciu latach od matury”? Była pełna ciekawości. Cieszyła się na spotkanie z koleżankami.

Dojechała do Szklarskiej Poręby rozświetlonej promieniami słońca. Wysiadła przed pensjonatem „Śnieżynka”, pięknie położonym, z widokiem na góry.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 51

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy na przydrożnym bilbordzie włączał bajki lub filmy niosące radość i lekkość. Zmęczenie pozostawało przy kamieniu, wsiąkając powoli w ziemię, a wędrowcy z wiarą i chęcią poznawania wędrowali dalej.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 50

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy dla odprężenia skupiał ich uwagę na kołyszących się drzewach, na tanecznym przedstawieniu kolorowych motyli, na wietrze muskającym trawy i twarze wystawione ku ciepłym promieniom słońca, niosąc im radość mieniącą się w oczach i lekkość wygładzającą zmęczenie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 71

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szedł Święty Mikołaj ubrany w góralski strój z czerwonym workiem na plecach. W oddali otulony mgłami Giewont, odpoczywający staruszek. A słynny góralski deptak Krupówki przemierzało morze turystów, którym św. Mikołaj ze swą Śnieżynką rozdawał prezenty, ku radości wszystkich.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 49

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zauważał, że ludzie obserwują świat wokół. Zauważają zmiany i cieszą się nimi. A kamień zauważał zmiany w nich. Często wracali do przeszłości, ale inaczej niż wcześniej. Wracali do dawnych chwil jak do dobrych znajomych. Ze spokojem i poczuciem bezpieczeństwa. Lecz tylko kamień widział te zmiany. „Nic dziwnego” – myślał – „łatwiej zobaczyć zmiany w kimś innym niż w sobie samym”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na marmurowym blacie – 97

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zapisane były wesołymi opowiadaniami z życia dziewczynki ogromnie żywiołowej. Mama, zmęczona jej wybrykami, spisywała je dla odreagowania emocji z lekkością i poczuciem humoru. Dziś dorosła już „Panna z mokrą głową” czyta je z uśmiechem i wdzięcznością dla mamy, że zatrzymała czas. Piękny czas dzieciństwa. Czas beztroski i niekończących się wakacji w sercu.

Autor: Danuta Majorkiewicz