Mała śnieżynka – 74

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr spod kopyt koni i płóz sań jadących leśną drogą, wśród sosen okrytych kopami śniegu, które wyglądały jak młode panny w bieli. Z gałęzi poruszanych przez lekki wiatr spadały drobiny śniegu mieniące się w słońcu barwami tęczy. Świat wyglądał jak z bajki. Woźnica strzelał z bata i wołał: „wio, koniki wio”. Konie pędziły przez zaśnieżone ostępy leśne ku radości uczestników kuligu, którzy z rumieńcami na twarzach pokrzykiwali za woźnicą: „wio, wio”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 51

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i jak co rano zobaczyć starszą panią, która nauczona szacunku do chleba, wysypuje na biały śnieg okruszki, dokarmiając zimujące ptaki. Dziś spomiędzy gałązek głogu przyfrunęły wróble. Wesoło ćwierkając, dziękowały za posiłek.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 36

To kiedyś musiało się stać. Młode małżeństwo bardzo chciało mieć dziecko. Mijały miesiące, a kobieta nie mogła zajść w ciążę. Mimo to miała radość w sobie. Cieszyła się, jak spotykała matki z dziećmi. Patrzyła na nie z niekłamaną radością. Myślała: „może i mnie będzie to dane”. Minęło trochę czasu i stało się.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kolorowe fajerwerki – 66

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim radość, że nadchodzi nowe. Nowe nadzieje, nowe plany. Praca nad sobą i nowe sukcesy. Te większe i mniejsze, które uczymy się zauważać dzięki własnemu rozwojowi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mała śnieżynka – 73

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr, dla swojego dziadunia – Dziadka Mroza, który rozwozi rosyjskim dzieciom bożonarodzeniowe prezenty. Lubiły go, bo im bardziej on mroził, tym bardziej one były piękniejsze. Lubiły dla niego tańczyć.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Duży stół wystawiono – 59

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który nie przybył.

Jak co roku, wszyscy odświętnie ubrani zasiedli do stołu. Podczas wieczerzy wigilijnej panowała szczególna radość. Wszyscy członkowie rodziny w niej uczestniczyli. Ojciec kolejarz, syn lekarz, matka pielęgniarka. Wszyscy byli razem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 50

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i popatrzeć na choinkę za oknem, przyozdobioną światełkami. Cieszyć się, że przez lata jest z nami, co roku większa i piękniejsza. Kołysana wiatrem, roztańczona. A w ciepłym domu, na stole przykrytym kolorowym obrusem w kwiaty, talerze z pachnącą latem zupą i jak co dzień zasiadająca do wspólnego posiłku wielopokoleniowa rodzina dająca poczucie przynależności.

Autor: Danuta Majorkiewicz