To kiedyś musiało się stać, zaświeciło słońce. Zapach powietrza się zmienił. Dzień wstawał. Poranne mgły ustąpiły. Przez okno domku widać było góry. Ostrość widzenia była bardzo dobra. Góry w słońcu wyglądały pięknie i okazale.
Autor: Adam
ćwiczenia literackie
To kiedyś musiało się stać, zaświeciło słońce. Zapach powietrza się zmienił. Dzień wstawał. Poranne mgły ustąpiły. Przez okno domku widać było góry. Ostrość widzenia była bardzo dobra. Góry w słońcu wyglądały pięknie i okazale.
Autor: Adam
Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim cienka gałązka. Gałązka chyba przykleiła się do liścia, bo nierozerwalnie przemieszczała się wraz z nim.
Ten duet przemieszczał się za pomocą wiatru i tylko tam, gdzie chciał wiatr.
Takie jest prawo lotu na wietrze.
Skoro tak, to jakie są jeszcze inne prawa panujące w przyrodzie?
Na pewno jest ich wiele i mnóstwo badaczy zajmuje się takimi badaniami.
Dobrze jest jednak oglądać życie przyrody, tak po prostu, wprawdzie z podziwem, ale bez zastanawiania się.
Autor: Adam
To kiedyś musiało się stać. Autobus wreszcie przyjechał. Nie było go długo, ale wreszcie przyjechał. Był pusty. Osoby oczekujące wcześniej zniecierpliwiły się i poszły piechotą, a autobus odjechał z jednym pasażerem. Był to wtorek, piękny dzień.
Autor: Adam
Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim dwie ważki. Tak to już jest, że na liściach często przemieszczają się owady. Tym przemieszczaniem kieruje chyba przypadek. Pasażerowie liścia nigdy nie wiedzą, w jakim miejscu wylądują.
Ludziom nie pasowałby taki przypadek. Ludzie musieliby wiedzieć, gdzie i kiedy znajdą się w ściśle sprecyzowanym miejscu.
Zwierzęta reagują inaczej. Robią to, co powinny, w zastanym miejscu.
Autor: Adam
To kiedyś musiało się stać. Padało ciągle, aż wreszcie zaczęły być widoczne pierwsze promienie słoneczne. Kamienie wystające z kałuż wyschły, a na nich wygrzewały się żaby. Powstał jakiś ruch, który był do tej pory w uśpieniu. Świat jakby ruszył, obudził się ze snu.
Autor: Adam
Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim wyjątkowy pasażer – mrówka. Liść też był wyjątkowy, bo już żółty, podczas gdy wszystkie inne były zielone. Wyjątkowe też było miejsce lądowania zestawu. Liść z mrówką wylądował na głowie byka. Byk był chyba zmęczony słońcem, więc nic sobie z tego nie robił.
Mrówka już chciała zejść na czuprynę monstrualnego zwierzęcia, ale wtem silny wiatr przeniósł ją wraz z liściem do pełnej jedzenia miski psa. Psiak też był zmęczony słońcem i nie zauważył lądowania.
Tym razem jednak mrówka zeskoczyła na beton obok psiej miski. Pod miską mrówka spotkała inne mrówki, które, jak same mówiły, były zmęczone słońcem i zaproponowały na przeczekanie w cieniu pod miską.
Autor: Adam
To kiedyś musiało się stać, zaczęło padać. Później przejaśniło się i ptaki wyfrunęły z drzew. Szybko wróciły, bo zaczęła się letnia burza. Była krótka, ale spadło sporo deszczu. Powstały kałuże, które później wyschły.
Autor: Adam
Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a maszerowanie było równe i bardzo donośne. Atmosfera była uroczysta, a żołnierze mogli odczuwać podziw tłumów. W tym samym czasie rytm innego miejsca wystukiwały ptaki. Jednym z nich był dzięcioł, który stukał w drzewo. Można było podziwiać jakby rozmowę ptaków i lasu, gdy do uderzenia w drzewo dołączył drugi, a później jeszcze trzeci dzięcioł.
Oba miejsca mają swój rytm. A w jakiej przestrzeni chciałbyś ty się znaleźć?
Autor: Adam
Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim a na nim, błyszcząca zieleń. Niby skąd? Ano z Przyrody. Z tej Przyrody najbliższej, polnej i lesistej. Z tej Przyrody, która posiada wszystkie kolory i deszcz, i słońce, i… wszystko. Wspomniany wiatr wprawiał przyrodę w ruch. Kręcił drzewami i smagał bujne połacie traw. Ludzie, co poniektórzy, z uwagą obserwowali to naturalne piękno. Jak można się domyślać, byli wdzięczni za to, co jest. Owa sceneria przyrody, zapodziała gdzieś zwierzęta. W tej odsłonie nie były one potrzebne. Tylko w tle słychać gdzieś było brzmienie owadów.
Autor: Adam
Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a maszyny huczały. Maszyny, czyli wozy bojowe. Maszyny były podziwiane głównie przez chłopców, a żołnierzy i ich równy krok doceniały panie. Pewne jest jednak to, że równy krok i dobry stan maszyn wymagały wielu godzin przygotowań i pielęgnacji.
Autor: Adam