Przy pięknej starej toaletce – 71

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że spotkała księcia z bajki, zakochała się z nim, a on w niej. Pobrali się i wyjechali do jego królestwa. Wiedli tam cudowne życie, z dala od trosk, kłopotów i koszmarów.

Westchnęła głęboko, szczęśliwa, rozluźniona, i znowu uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze. Ku jej zdziwieniu odbicie w lustrze odwróciło się i uśmiechnęło do kogoś, kto prawdopodobnie wszedł do pokoju. Dziewczyna rozejrzała się. Nikogo obcego w pokoju nie było, tylko ona. Spojrzała jeszcze raz w lustro. Zobaczyła w nim siebie i mężczyznę. Pięknego i strasznego jednocześnie. „Czyżby się obudził” – pomyślała zaskoczona. Mężczyzna całował się z jej lustrzanym odbiciem i jednocześnie coraz mocniej zaciskał ręce na jej szyi…

Dziewczyna nie wytrzymała napięcia i zamknęła oczy. Gdy je otworzyła, w lustrze nie zobaczyła swojego odbicia, ani wnętrza swojego pokoju. Lustro pokazywało zupełnie inne, obce pomieszczenie. Odbijały się w nim szeroko otwarte drzwi prowadzące do ogrodu, po którego alejkach przechadzała się para. Kobieta i mężczyzna. Dziewczyna siedząca przed lustrem szeroko otwartymi oczyma przypatrywała się znajomym sylwetkom.

Kątem oka zobaczyła, że coś zmieniło się w jej pokoju. Przyjrzała się uważniej i zobaczyła, że na toaletce, tuż przed lustrem, pojawiła się otwarta bombonierka pełna czekoladek. „Ciekawe czy są z pieprzem” – pomyślała. Sięgnęła po czekoladkę, chciała włożyć ją do ust, ale zawahała się i odłożyła z powrotem do bombonierki. „Czemu nie skosztujesz? Przecież nie są zatrute” – usłyszała męski głos. Zaskoczona spojrzała w lustro. Obce pomieszczenie zniknęło. W lustrze odbijała się jej twarz, jej pokój oraz on. Uśmiechał się zimno i szedł powoli w jej stronę.

dla Ewy* napisała Ewa Damentka