Przez kawiarniane okno – 67

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich mnóstwo parasoli czarnych i kolorowych. Zaczął padać pierwszy letni deszcz, a przytulne wnętrza kawiarni zapraszały gości do tego, by się ochronić przed deszczem i rozgościć w ich czterech ścianach.

Autor: Danuta Majorkiewicz