Przez kawiarniane okno – 60

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szedł niepozorny jegomość w szarym garniturze, który zawsze nosił ze sobą czarną teczkę…

W tej teczce miał starannie opisane i posortowane notatki ze swego niezwykłego, pełnego magii i przygód życia.

Jego imię na zawsze pozostanie tajemnicą, lecz jedno jest pewne – każde spotkanie z nim zmieniało życie wokół…

Taki to już był niepozorny jegomość w szarym garniturze.

Autor: Jan Smuga