Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.
W pewnej chwili zobaczył ojca idącego z synem. Żywiołowo ze sobą dyskutowali. Młody człowiek bronił swoich opinii. Ojciec tłumaczył mu, patrząc na świat dojrzałymi oczami, lecz syn twardo trzymał się swego zdania.
Samotny wędrowiec przysiadł na poboczu drogi. Wokół cisza i tylko słychać było szum dojrzałych zbóż. Zrozumiał, jak często w życiu brakowało mu odwagi, by dyskutować z ludźmi. Potrzebował ich bezgranicznej akceptacji.
Nagle spostrzegł, że przez jego ramię przewieszają się dojrzałe złote kłosy zboża. Poczuł, jak wzrasta w nim odwaga i samoakceptacja.
Autor: Danuta Majorkiewicz