Początkujący kucharz przygotowywał obiad. Z zapałem płukał, obierał, tarł, kroił, siekał, blanszował, podgotowywał i podsmażał, z uwagą dodając do potrawy kolejne składniki. Zaglądał przy tym do swojej książki kucharskiej, żeby wspomóc swój zapał zawartym w niej przepisem. Wiedząc, że jest bardzo młody, bał się opinii szefa kuchni, który był dla niego niedościgłym wzorem.
Nastała jednakże ta chwila, gdy przyszedł szef i z marsową miną poprosił o możliwość spróbowania potrawy. Powąchał, posmakował, skrzywił się. Na koniec powiedział: „całkiem nieźle. Rób tak dalej, a może też zostaniesz szefem kuchni”.
Autor: Jan Smuga