Pewien smuteczek postanowił dorosnąć, bo myślał, że wtedy otoczenie zacznie traktować go poważnie. Ponieważ nie wiedział, jak to zrobić, zaczął myśleć nad nurtującą go kwestią. Myślenie szło jednak powoli, a czas mijał jeszcze wolniej. Czy nie dałoby się tego przyśpieszyć? Z drugiej jednak strony, po co by to przyspieszać? Czasami mamy wrażenie, że gdyby wszystko przyspieszyć, to przeżylibyśmy o wiele więcej. Czy tak jest na pewno? Czy nie jest zupełnie odwrotnie? Mianowicie, że gdy zwolnimy, to może zaczniemy pełniej odczuwać zdarzenia?
Autor: Adam