Mała iskiereczka życia – 33

Mała iskiereczka życia pojawiła się dość nieoczekiwanie. Rozejrzała się dookoła, zadomowiła i zaczęła rosnąć. Urosła duża i potężna. Stała się silnym płomieniem, tak jak chciała. Z troską i czułością opiekowała się małymi iskierkami. Zależało jej, żeby one też urosły. Cieszyła się za każdym razem, gdy mała iskierka przemieniała się w wielki płomień życia tętniącego zdrowiem, radością, sensem i powołaniem. To było jej powołanie i przeznaczenie. Wypełniała je najlepiej jak umiała. Była jedną z moich nauczycielek. Dotąd ją miło wspominam. Dzięki niej urosłam, podobnie jak wielu innych.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 187

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do szklarni. Zastała tam panie w różnym wieku, pielęgnujące rośliny. Myślała, że tego rodzaju prace to nie dla niej, lecz podjęła się pielenia, podlewania i uznała, że odnajduje w tym przyjemność. Zaczęła więc często przychodzić do tego lokalu dla odprężenia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Taras widokowy – 10

Taras widokowy przyciągał turystów Rozpościerał się stąd wspaniały widok na góry. Piękne, oświetlone słońcem góry. To dziwne, że na ich szczycie pomimo słońca jest zimno. Im wyżej, tym zimniej. Kiedyś dziecięce myśli mówiły, że im wyżej, tym bliżej do słońca i tym cieplej, a to nieprawda.

dla Marka napisał Adam

Była sobie łąka – 77

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Przez otwarte okno dobiegał śpiew dzieci, które śpiewały dla dziadka w urodzinowym prezencie. Cała rodzina z dumą patrzyła na młodych wykonawców i nagrodziła ich oklaskami.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mała iskiereczka życia – 32

Mała iskiereczka życia pojawiła się dość nieoczekiwanie. Rozejrzała się dookoła, zadomowiła i zaczęła rosnąć. Gdy już urosła i była całkiem mądra, zaczęła się zastanawiać, czy ma na przykład dziadków. Sama nie wiedziała, skąd takie pytanie przyszło jej do głowy, ale wiedziała, że powinna je zadać. Inne iskierki miały inne pytania. Na przykład, czy bycie w grupie daje większą energię niż działanie solo. Iskierki z dalszego obszaru nie pytały natomiast o nic lecz robiły to, co do nich należy, czyli sprawiały, że życie istot, którym towarzyszyły, było radosne.

Autor: Adam

Na dnie szuflady – 70

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Przed laty właścicielka tych pamiątek zamówiła u znanej malarki obraz z fiołkami. Do dziś wisi na ścianie w jej pokoju. Patrząc na niego, uśmiecha się na myśl o mężczyźnie, od którego dostała te pamiątki. Kochała go i myślała, że on również ją kocha. Kiedyś poznała go ze swoją przyjaciółką. I stało się. Zakochał się w niej miłością prawdziwą, która trwa do dziś. A ona wybaczyła jemu i przyjaciółce. Po pewnym czasie spotkała miłość swojego życia. Swoją drugą połówkę i do dziś w czwórkę przyjaciółmi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Była sobie łąka – 76

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Był czas wakacji. Gospodarze spodziewali się wnuków, którzy jak co roku spędzali wakacje u dziadków na wsi. Wkrótce nadjechali. Babcia gotowała obiad. Jedna z dziewczynek rozłożyła na stole obrus. Druga talerze i sztućce. Cała duża rodzina zasiadła do obiadu. Dziadkowie cieszyli się z przyjazdu wnuków. Każdy miał przydzielone zadania. Dziadkom było lżej, a dzieci uczyły się szacunku do pracy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Taras widokowy – 7

Taras widokowy przyciągał turystów Rozpościerał się stąd wspaniały widok na dolinę małych domków. Było to nowe osiedle domków jednorodzinnych zbudowanych w środku lasu. Las był dla mieszkających tam ludzi na wyciągnięcie ręki. Miejsce było jednocześnie bardzo oddalone od dużego miasta. Sytuację mieszkańców ratował w pewnym sensie sklep wielobranżowy w środku osiedla. Można było w nim kupić niemal wszystko, co było potrzebne, by przyjemnie spędzić czas.

Autor: Adam