Niedokończony obraz – 2

Niedokończony obraz stał jeszcze na sztalugach, gdy niespodziewanie rozpętała się burza. Silny wiatr szarpał płótno, rozrzucał farby i rozwiewał włosy malarki. Dziewczyna szybko zdjęła obraz ze sztalug i pobiegła z nim do domu. Chciała ochronić go przed zniszczeniem. Następnie wróciła po sztalugi i farby. Pomagał jej młodszy braciszek. Zebrali większość rzeczy. Po resztę wrócą, gdy znowu będzie ładna pogoda.

Autor: Ewa Damentka

Wyspa Zapomnienia – 43

Wyspa Zapomnienia leżała gdzieś, nie wiadomo gdzie. Obmywały ją wody tylu mórz i oceanów, że można było mieć wrażenie, że wyspa wędruje po świecie w sobie tylko znanym celu. Bezsprzecznie, jest bezpiecznym schronieniem dla potrzebujących. Obecnie korzysta z niej kilka, może kilkanaście, osób, które nie zdają sobie sprawy ze swojego istnienia. Każdy z nich sądzi, że jest jedynym gościem na Wyspie i jedynym jej mieszkańcem. Jak wyspa to robi? Nie wiem.

dla Marka napisała Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 63

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich przez środek placu jechali tłumnie rowerzyści Masy Krytycznej domagający się budowy i rozbudowy ścieżek rowerowych dla bezpieczeństwa coraz większej rzeszy rowerzystów i rolkarzy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mała ławeczka – 55

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często przychodził w to miejsce młody mężczyzna, który od dziecka bywał tu z rodzicami. Przyzwyczaił się do tego miejsca. Rodzice wyjechali do innego miasta, by opiekować się dziadkami, więc teraz przychodził tu sam. Było to miejsce wyjątkowe, które wydobywa z człowieka to co najlepsze.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda koronczarka – 28

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad kolejnym swoim dziełem. Praca szła szybko i z dobrym rezultatem. W głębi pracowni grała muzyka. Radio było włączone na muzykę poważną. Była to cotygodniowa regularna audycja. Muzyka, jak to muzyka, jednym pasuje, a innym zupełnie inna. Kluczowy był jednak głos audycji – czyli prowadzący. Znajomy głos dla cotygodniowych słuchaczy. Wiedza, doświadczenie i umiejętność opowiadania o materii muzyki poważnej.

Autor: Adam

Wyspa Zapomnienia – 42

Wyspa Zapomnienia leżała gdzieś, nie wiadomo gdzie. Obmywały ją wody tylu mórz i oceanów, że można było mieć wrażenie, że wyspa wędruje po świecie w sobie tylko znanym celu. Bezsprzecznie, jest bezpiecznym schronieniem dla potrzebujących. Obecnie wyspa rozrasta się i pączkuje, by wiele swoich kopii wysłać w różne miejsca świata. Wie, że coraz więcej ludzi jej potrzebuje. Zaczęła łączyć się z przez internet z różnymi portalami informacyjnymi. Pilnie słucha wiadomości o klęskach żywiołowych, o wojnach i zamieszkach. I stara się natychmiast pojawiać we wszystkich tych miejscach, by nieść ukojenie i nadzieję zmęczonym, chorym i udręczonym ludziom.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Młoda koronczarka – 27

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad kwietnikiem w przydomowym ogródku. Po ustąpieniu przymrozków, w majowe ciepłe dni wysadzała do ziemi swe ukochane kwiaty dodające swymi barwami energii i rozświetlające każdy zakątek ogródka. Aksamitki wielkokwiatowe, rozpierzchłe i wąskolistne. Żółte i pomarańczowe. W towarzystwie szarych mrozów, białej gęsiówki i fioletowego heliotropu, na tle zwisających zielonych liści bluszczu, tworzące piękny kolorowy dywan. A w skrzynkach balkonowych petunia ogrodowa zwisająca biała, tworząca koronkowy welon. Młodą koronczarkę fascynowały koronkowe dzieła w różnym wydaniu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przy pięknej starej toaletce – 71

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że spotkała księcia z bajki, zakochała się z nim, a on w niej. Pobrali się i wyjechali do jego królestwa. Wiedli tam cudowne życie, z dala od trosk, kłopotów i koszmarów.

Westchnęła głęboko, szczęśliwa, rozluźniona, i znowu uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze. Ku jej zdziwieniu odbicie w lustrze odwróciło się i uśmiechnęło do kogoś, kto prawdopodobnie wszedł do pokoju. Dziewczyna rozejrzała się. Nikogo obcego w pokoju nie było, tylko ona. Spojrzała jeszcze raz w lustro. Zobaczyła w nim siebie i mężczyznę. Pięknego i strasznego jednocześnie. „Czyżby się obudził” – pomyślała zaskoczona. Mężczyzna całował się z jej lustrzanym odbiciem i jednocześnie coraz mocniej zaciskał ręce na jej szyi…

Dziewczyna nie wytrzymała napięcia i zamknęła oczy. Gdy je otworzyła, w lustrze nie zobaczyła swojego odbicia, ani wnętrza swojego pokoju. Lustro pokazywało zupełnie inne, obce pomieszczenie. Odbijały się w nim szeroko otwarte drzwi prowadzące do ogrodu, po którego alejkach przechadzała się para. Kobieta i mężczyzna. Dziewczyna siedząca przed lustrem szeroko otwartymi oczyma przypatrywała się znajomym sylwetkom.

Kątem oka zobaczyła, że coś zmieniło się w jej pokoju. Przyjrzała się uważniej i zobaczyła, że na toaletce, tuż przed lustrem, pojawiła się otwarta bombonierka pełna czekoladek. „Ciekawe czy są z pieprzem” – pomyślała. Sięgnęła po czekoladkę, chciała włożyć ją do ust, ale zawahała się i odłożyła z powrotem do bombonierki. „Czemu nie skosztujesz? Przecież nie są zatrute” – usłyszała męski głos. Zaskoczona spojrzała w lustro. Obce pomieszczenie zniknęło. W lustrze odbijała się jej twarz, jej pokój oraz on. Uśmiechał się zimno i szedł powoli w jej stronę.

dla Ewy* napisała Ewa Damentka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 65

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła w jego oczach swoją urodę, piękno duszy i mądrość. Wreszcie doceniła siebie. Otworzyła się na nowe, dobre. W sercu budziły się nowe marzenia.

Autor: Danuta Majorkiewicz