Żar lał się z nieba – 1

Żar lał się z nieba, gdy wędrujący górskim szlakiem mężczyzna przystanął na chwilę. Omiótł wzrokiem otoczenie, poprawił paski plecaka i pomyślał, że jest to odpowiednia pogoda i pora na przeżycie prawdziwie męskiej przygody. Jeszcze raz przyjrzał się otoczeniu i wybrał pierwszy cel. Szybko go osiągnął. Potem wyznaczył kolejny, i po kolei, cel za celem, realizował wszystkie. I tak mu zostało. Nigdy nie wyszedł z tej męskiej przygody. Realizuje ją do dziś.

dla Daniela napisała Ewa Damentka

W dolinie – 63

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, dobrze wywietrzonym, panowała dobra atmosfera. Kobieta szła na drugi dzień do szpitala. Pakowała potrzebne rzeczy. Towarzyszył jej spokój i dobre jasne myśli, że wszystko będzie dobrze.

I tak się stało. Wróciła do domu wcześniej, niż miała powrócić.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 235

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do eleganckiego wnętrza, w którym, wbrew temu co głosiła nazwa, znajdowali się sami panowie. Kobieta nie okazała zdziwienia, ani nie poczuła chęci wyjścia z lokalu. Wręcz przeciwnie, uznała, że to dobry żart. Poczuła radość i lekkość. Szybko odnalazła się wśród mnogości panów, witana przez nich serdecznie. Rozmawiała z nimi z elokwencją, jakby była stałą bywalczynią klubu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Zielony groszek – 28

Zielony groszek pięknie pachniał. Wtórowała mu maciejka, a obok dumnie prężył się koperek… Wszędzie wokół było zielono i kwieciście. To była piękna wiosna. Nad przyrodą swe baczenie miało, jak co dzień, złote słońce, za którego ciepłe promienie wdzięczne były wszystkie rośliny. Każdy dzień wlewał nową otuchę w ich serca oraz siły witalne w ich „żyły”.

Autor: Jan Smuga

W dolinie – 62

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, kobieta układała rzeczy na półkach w szafie. Porządkowała wszystko z ogromną uwagą. Decydowała, co zostawić, a co usunąć. Wraz z porządkowaniem szafy, porządkowało się również jej własne wnętrze i uzdrawiało.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 61

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, siedziała przy stole duża rodzina. Wszyscy ze sobą rozmawiali, żartowali. Dobrze się ze sobą czuli. Snuli opowieści. Planowali przyszłość. Spędzali ze sobą dobry czas, który budował w sercach radość tak potrzebną do osiągania celów.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Pewien smuteczek – 49

Pewien smuteczek postanowił dorosnąć, bo myślał, że wtedy otoczenie zacznie traktować go poważnie. Ponieważ nie wiedział, jak to zrobić, zaczął wypatrywać czegoś, co by w tym pomogło. Czy byłaby to książka, gazeta, a może jeszcze coś innego.

Można by znaleźć też kogoś mądrzejszego, by dowiedzieć się więcej. Odkryciem było, że na świecie funkcjonuje coś takiego jak poczucie humoru, które pomaga w rozwoju i w życiu codziennym.

Autor: Adam

Dziecko przeglądało książkę – 41

Dziecko przeglądało książkę z wypiekami na twarzy. Miała kolorowe obrazki i zawierała opisy niesamowitych przygód. Kiedy odwróciło kolejną kartkę, zobaczyło małego smoka, który mrugnął okiem i zapytał: „chcesz się ze mną bawić?”. Dziecko z zapałem pokiwało główką i smoczek, ciężko dysząc – bo kartka była dość mała – wygramolił się z książki i usiadł na podłodze. Po chwili odpoczynku dokazywał z dzieckiem i razem bawili się w najlepsze. Kiedy do pokoju zajrzała mama – smoczątko przedstawiło się grzecznie i zapytało, czy jeszcze może się pobawić. Mama dziecka zaskoczona nic nie odpowiedziała, tylko pokiwała głową. Po chwili na kartce książki pokazała się smoczyca i kazała swojemu dziecku wracać na obiad. Mały smoczek z trudem wszedł do książki. Udało się dzięki temu, że był tam wpychany przez dziecko i jego mamę. Smoczyca podziękowała ludziom za pomoc i zaproponowała, by następnym razem dziecko odwiedziło ich w smoczej krainie. Zapewniła, że będzie tam bezpieczne. Potem razem ze smoczątkiem pomachali ludziom i powędrowali do swojej jaskini, żeby zjeść obiad.

Autor: Ewa Damentka