Żar lał się z nieba – 5

Żar lał się z nieba, gdy wędrujący górskim szlakiem mężczyzna przystanął na chwilę. Omiótł wzrokiem otoczenie, poprawił paski plecaka i pomyślał, że jest to odpowiednia pogoda i pora na przeżycie prawdziwie męskiej przygody i przeżył ją – po swojemu. Jej wspomnienie grzało go i dodawało sił, aż uznał że pora na kolejną męską życiową przygodę. Weszło mu to w nawyk i coraz większe wyznania stawiał sobie w codziennym życiu. Najważniejszym z nich było odkrycie, że nie musi się z nikim mierzyć i konkurować. Że żyje i pracuje dla przyjemności. Że jest wystarczająco dobry w tym, co robi i wystarczająco dobry taki, jaki jest. Zaczął szukać wystarczająco dobrych ludzi i wystarczająco dobrych zadań. Proza codzienności przestała być nudna. Życie stawało się nieustającą przygodą, którą spędzał tam, gdzie akurat miał ochotę.

dla Korfantego napisała Ewa Damentka

Zielony groszek – 30

Zielony groszek pięknie pachniał. Wtórowała mu maciejka, a w kuchni mnóstwo różnych gatunków warzyw dawało szerokie możliwości działania. Dobrze wyposażona kuchnia to raj dla osób, które chcą podziałać, przygotowując coś smacznego i często zdrowego.

Autor: Adam

Młoda kobieta – 236

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, prostując plecy, do środka. Została miło i z radością przywitana przez obecne tam księżniczki. Klubowa atmosfera szybko udzieliła się młodej kobiecie, która wreszcie zaczęła akceptować samą siebie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Żar lał się z nieba – 4

Żar lał się z nieba, gdy wędrujący górskim szlakiem mężczyzna przystanął na chwilę. Omiótł wzrokiem otoczenie, poprawił paski plecaka i pomyślał, że jest to odpowiednia pogoda i pora na przeżycie prawdziwie męskiej przygody. Na górskim szlaku zauważył idącą z naprzeciwka blond piękność. Omiótł ją ciepłym spojrzeniem i zaproponował swoje towarzystwo w drodze do schroniska. Jak okazało się po krótkiej rozmowie, tego, z którego jakiś czas temu wyruszył na szlak. Rozmowa toczyła się wartko i szybko znaleźli się w schronisku. Był zadowolony, że szybko zmienił zdanie i cel wędrówki.

dla Daniela napisała Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 65

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, siedziała dziewczyna przy biurku obłożonym książkami. Nazajutrz zdawała maturę. Wstała od biurka. Otworzyła okno. Przewietrzyła pokój, a wraz z nim wietrzyły się jej myśli i układały. Wkrótce zamknęła książki i poszła spać. Rano wstała i ze spokojem udała się na egzamin.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Żar lał się z nieba – 3

Żar lał się z nieba, gdy wędrujący górskim szlakiem mężczyzna przystanął na chwilę. Omiótł wzrokiem otoczenie, poprawił paski plecaka i pomyślał, że jest to odpowiednia pogoda i pora na przeżycie prawdziwie męskiej przygody. W związku z tym wsiadł do autobusu, który nieoczekiwanie pojawił się na górskim szlaku i zawiózł go do chłodnego lasu, gdzie można było usiąść na ławeczce. W pobliżu był stolik oraz rzeka. Mężczyzna zrobił sobie obiad i w spokoju go konsumował. Gdy skończył, zamknął oczy i słuchał szumu rzeki. Poczuł się bardzo lekko, więc się położył i zasnął. Śnił o wielkiej podróży dookoła świata. Po jakimś czasie zaczął padać deszcz. Mężczyzna wtedy pomyślał, że można wsiąść ponownie do autobusu i pojechać do domu na chłodny sok pomarańczowy.

Autor: Adam

Zielony groszek – 29

Zielony groszek pięknie pachniał. Wtórowała mu maciejka, a on, intensywnie zielony, zachwycony jej delikatnością, z wyjątkową subtelnością płożył się u jej stóp. Patrzyła na niego marchewka pełna zrozumienia dla jego zainteresowania maciejką. Przez wiele pokoleń był z nią kojarzony. Groszek z marchewką. Potrzebował więc odmiany.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Żar lał się z nieba – 2

Żar lał się z nieba, gdy wędrujący górskim szlakiem mężczyzna przystanął na chwilę. Omiótł wzrokiem otoczenie, poprawił paski plecaka i pomyślał, że jest to odpowiednia pogoda i pora na przeżycie prawdziwie męskiej przygody.

Zza skał wyskoczyło chyba czterech facetów uzbrojonych w pałki. Dostał porządne manto i wszystko mu zabrali.

Potem jakoś nie chciał żadnych przygód.

dla Daniela napisał Andrzej

W dolinie – 64

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, młode małżeństwo oczekiwało przyjścia na świat swojego syna.

Autor: Danuta Majorkiewicz