Mała śnieżynka – 72

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Obserwowały je przez okno dzieci. Zachwycone ich lekkością wycinały śnieżynki z papieru. Dekorowały nimi dom. Przypinały na firankach. Wieszały na choince i układały je wokół talerzy, na stole przykrytym białym obrusem. Stworzyły w domu cudowną świąteczną atmosferę.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Cicha noc – 12

Cicha noc delikatnymi dzwoneczkami i melodyjną muzyką rozbrzmiewa w ludzkich sercach. Otula, koi, rozwiewa smutki, daje nadzieję i przypomina, że niedługo Wigilia, która przygotowuje do cudownego Bożego Narodzenia, do dnia, gdy Bóg narodził się w ludzkiej postaci po to, by zbawić ludzi i uleczyć ich serca oraz dusze.

Autor: Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 57

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który zjawił się kilka tygodni temu, ale jeszcze nikt o tym nie wiedział. Nawet mama i tata, spożywając wigilijne dania, nie spodziewali się go, choć mieli nadzieje, że może na następne święta… Jedynym sygnałem jego nadejścia był apetyt mamy, większy niż zwykle.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Cicha noc – 11

Cicha noc delikatnymi dzwoneczkami i melodyjną muzyką rozbrzmiewa w ludzkich sercach. Otula, koi, rozwiewa smutki, daje nadzieję. Tej nocy raczej wszyscy uda się tam, gdzie chcą – do rodziny, do bliskich czy też na urlop pomiędzy świętami.

Tej nocy oczekuje się czegoś wyjątkowego. Ale ta wyjątkowość może przyjść zupełnie nieoczekiwanie, np. gdy przyjedziemy do dziadków, do ich zwyczajnego pieca, na którym będą przygotowywane potrawy. Klimat kuchni będzie na pewno wyjątkowy. Wyjątkowych chwil dostarcza dobrze znana wieczerza w odpowiednim, najczęściej dobrze znanym gronie.

Autor: Adam

To kiedyś musiało – 33

To kiedyś musiało się stać. Trzepaczka postanowiła rozmówić się z dywanem. Zwymyślała go od zakurzonych brudasów i zaproponowała, żeby lepiej dbał o swoją czystość. Wtórował jej odkurzacz, który utyskiwał, że często musi wyłapywać paprochy i drobiny kurzu z głębin dywanowego włosia. Trzepaczka potwierdziła, mówiąc, że gdy dywan bywa rozwieszany na trzepaku i ona go trzepie, to kłęby kurzu zaśmiecają całe podwórko.

Dywan słuchał ich słów uważnie. Potem zamyślił się, a następnie uprzejmie zaproponował, żeby zajęli się czymś użytecznym – na przykład poszli na wspólną randkę. Oburzonej trzepaczce i obrażonemu odkurzaczowi wyjaśnił, że każdy przedmiot ma swoje zastosowanie. On, dywan, ozdabia wnętrze pokoju, więc kurz i pył na niego opadają, a trzepaczka i odkurzacz służą do sprzątania.

Zauważył, że jego wywodom pilnie przysłuchiwał się mały dywanik – chodniczek umieszczony w przedpokoju, więc, przemawiając dalej, powiedział, żeby trzepaczka i dywan przestali się czepiać również innych dywanów oraz chodniczków, po których chodzą ludzie – nie tyko w skarpetkach, ale co gorsza w butach, które przenoszą piasek, żwir i błoto. Trzepaczka i odkurzacz oniemieli, a mały chodniczek z przedpokoju pomyślał z dumą, że też jest dywanem i pokraśniał z wrażenia, a jego kolory stały się bardziej wyraziste.

Autor: Ewa Damentka

Mróz malował – 49

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i przyjrzeć się zimie. Puszystym kopom śniegu na gałęziach drzew. Płatkom śniegu tańczącym w powietrzu i wiatrowi, który strąca z drzew delikatny śnieżny puch.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Duży stół wystawiono – 56

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który właśnie zapukał do drzwi. Otworzył gospodarz.

– Dobry wieczór – powiedział gość spokojnym, niepewnym głosem – jestem Adam. Czy zastałem Ewę?

– Tak, córka jest w domu.

– Przepraszam, że dziś w Wigilię. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Ewa, pana córka, zawsze odkąd ja poznałem, podobała mi się, ale nie miałem odwagi, by z nią o tym porozmawiać. Dziś, w Wigilię, chcę jej to powiedzieć.

Wnet w przedpokoju pojawiła się Ewa.

– Tato, zaproś Adama. Od początku wiedziałam, że…

Ewa wzięła Adama za rękę. Razem weszli do pokoju i usiedli przy stole. To była ich pierwsza wspólna Wigilia. A potem były kolejne i wiele długich, szczęśliwych lat.

Autor: Danuta Majorkiewicz