Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim zatrzymał wzrok inny żółty liść. Pozazdrościł mu. Poddał się podmuchowi wiatru i też tańczył z gracją i wdziękiem.
Autor: Danuta Majorkiewicz
ćwiczenia literackie
Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim zatrzymał wzrok inny żółty liść. Pozazdrościł mu. Poddał się podmuchowi wiatru i też tańczył z gracją i wdziękiem.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć była ponad rosnącymi roślinami. Mimo że wróżka umiała latać, stała pewnie na wilgotnej ziemi. Rozglądała się i wypatrywała pierwszego człowieka, który według przepowiedni miał dzisiaj w samo południe pojawić się tutaj. Miał to być człowiek, ale nie wiedziała czy to dziecko, czy osoba dorosła. W pewnej chwili nad wróżką pojawił się cień, który całkowicie ją przysłonił. Ktoś stał na dwóch nogach, wysoki, i niespodziewanie się odezwał. „Jaka piękna wróżka” – powiedziało radośnie dziecko.
Autor: Sokolik
Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…
Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy rozweselał się. Znikał w przestrzeni jego smutek i samotność. A on już nie czuł się szary i bury. Spływała na niego tęcza, która też otulała wędrowców, dając im to, co niewidoczne dla oczu, a co daje siłę do dalszej wędrówki przez życie.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim z gracją i wdziękiem tańczył żółty robaczek jedzący ten liść. Piękno przyrody nigdy nie przestanie zadziwiać.
Autor: Małgorzata
Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a maszyny huczały. Maszyny, czyli wozy bojowe. Maszyny były podziwiane głównie przez chłopców, a żołnierzy i ich równy krok doceniały panie. Pewne jest jednak to, że równy krok i dobry stan maszyn wymagały wielu godzin przygotowań i pielęgnacji.
Autor: Adam
Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim leżało cichutkie westchnienie dziecka, które martwiło się zdrowiem swojej mamy. Wiatr zabrał to westchnienie z dziecinnego pokoiku, położył na liściu, a teraz razem z nim szybował prosto do nieba, by zanieść tam troskę i modlitwę niewinnego serduszka. Prośba została wysłuchana. Choroba cofnęła się i mama wróciła do zdrowia, do życia i z radością zajmowała się swoimi dziećmi. Ucieszony wiatr przez kolejne dni zanosił do nieba liście z podziękowaniem i wdzięcznością małego dziecka. Wiatr zainteresował się tym maluszkiem i często go odwiedzał. Bardzo go polubił, a maluszek lubił jego. Ta sympatia towarzyszyła mu przez całe życie, aż do późnej starości. Zawsze traktował wiatr jak przyjaciela, a wiatr starał się jak mógł, żeby pokazać człowiekowi swoją stałą, choć wietrzną z natury, przyjaźń.
Autor: Ewa Damentka
Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć wszechświat otaczający ją był taki ogromny. Ze wszystkich stron dobiegał silny, mocny odgłos pomruku krążących planet, gwiazd i asteroid. Poczuła się zagubiona i jednocześnie zrozumiała, czym jest – maleńką cząstką wielkiej całości. Poczuła wtedy ulgę i głęboki spokój. Przestała się czuć samotna.
Autor: Spacerowicz
Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który z determinacją zmierzał przez swą wewnętrzną pustynię pewnym krokiem. Szedł do jej krańca z ciekawością, co jest za pustynią? Był otwarty na poznawanie rozległych nowych przestrzeni.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim też coś tańczyło. Temu czemuś zupełnie nie przeszkadzał wiatr, a liść był tylko nośnikiem.
Autor: Adam
Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a w czasie, gdy orkiestra akurat nie grała, słychać było radosny śpiew skowronka, który mimo patriotycznych obchodów, żył swoim życiem.
Autor: Danuta Majorkiewicz