Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Dawała ona tylko tyle światła, aby widzieć ułamek wspaniałego świata na zewnątrz. Zamknięci od wielu tygodni w myśliwskiej chacie podróżnicy z ciekawością patrzyli na zewnątrz i wybiegali myślą w przód.
Marzyły się im rodzinne ciepłe święta wśród bliskich oraz możliwość wspólnego śpiewania kolęd, a tylko na zewnątrz szalała zima, sroga zima.
Autor: Jan Smuga