Mała iskiereczka życia pojawiła się dość nieoczekiwanie. Rozejrzała się dookoła, zadomowiła i zaczęła rosnąć. Kiedy świat był nieco odległy dla iskierki, ludzie posługiwali się aparatami fotograficznymi na kliszę. Mniej lub bardziej udane klatki zdjęć trzeba było wywołać i przerzucić na papier. Tę czynność najczęściej wykonywał fotograf. Gdy iskierka urosła, dostępne już były aparaty cyfrowe. Elementem światłoczułym przestała być klisza. Tę rolę przejął moduł elektroniczny. Obiektywy współczesnych aparatów jednak nie uległy zmianie. Nadal jest tam stara dobra optyka. Tak więc, czy to w starym, czy to w nowym aparacie, ważne jest, by umieć dopasować przesłonę aparatu do czasu naświetlenia zdjęcia. Tej umiejętności możemy uczyć się teraz bez kosztów, gdyż nie musimy wysyłać każdego zdjęcia, bo mamy je już gotowe na ekranie aparatu.
Autor: Adam