Przez kawiarniane okno – 71

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szedł Święty Mikołaj ubrany w góralski strój z czerwonym workiem na plecach. W oddali otulony mgłami Giewont, odpoczywający staruszek. A słynny góralski deptak Krupówki przemierzało morze turystów, którym św. Mikołaj ze swą Śnieżynką rozdawał prezenty, ku radości wszystkich.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 70

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich latały chrząszcze. W pobliżu placu znajdował się duży park porośnięty krzewami i zaroślami. Na liściach drzew, na obrzeżach krzewów i żywopłotów, wśród wysokich bylin i w wilgotnej trawie miały kryjówki świetliki. Zbliżała się czerwcowa świętojańska noc. Małe chrząszcze mają wtedy gody i z miłości świecą jak małe latarenki, tworząc wspaniały świetlisty teatr zalotów.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 69

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich pani z młodym pieskiem, owczarkiem niemieckim. Miał jedno ucho postawione na sztorc, a drugie uroczo oklapnięte. Wielu ludzi ich mijających zatrzymywało wzrok na pupilu. Pocieszny widok ciekawskiego stworzenia.

Autor: Małgorzata

Przez kawiarniane okno – 68

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich teraźniejszość i przeszłość coraz bardziej znana teraźniejszości budującej w sobie zgodę i akceptację na przeszłość i wdzięczność dla niej.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 67

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich mnóstwo parasoli czarnych i kolorowych. Zaczął padać pierwszy letni deszcz, a przytulne wnętrza kawiarni zapraszały gości do tego, by się ochronić przed deszczem i rozgościć w ich czterech ścianach.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 66

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich rudy kot. Ciekaw świata wyszedł na krótki spacer po okolicy. Mieszkaniec kawiarni „Kocia Cafe”. Na chwilę zostawił swoich towarzyszy.

W kawiarni można się napić cudnie pachnącej kawy i zjeść przepyszną szarlotkę na gorąco, w towarzystwie kotów leżących na parapetach, fotelach i półkach. Popatrzeć na kocią toaletę i posłuchać kociego mruczanda.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 65

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich skakały gołębie. Przyzwyczajone do ludzi i ulicznego gwaru nie zwracały uwagi na nikogo. Były w otoczeniu ludzi, umilając im życie pięknym wyglądem i radosnym gruchaniem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 64

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich uliczny grajek przygrywał na harmonii.

Plac był centrum spotkań niezależnie od pory roku i dnia. Wokół placu znajdowały się kameralne knajpki i kawiarnie. Jak grzyby po deszczu wciąż powstawały nowe miejsca, a mimo to plac był miejscem relaksu. Ludzie starsi i młodsi, duzi i mali siedzieli w kawiarnianych, kolorowych ogródkach. uśmiechnięci, radośni.

Dobrze, że plac przestał być parkingiem i stał się urokliwym miejscem spotkań dającym możliwość odpoczynku mieszkańcom dużego miasta.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 63

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich przez środek placu jechali tłumnie rowerzyści Masy Krytycznej domagający się budowy i rozbudowy ścieżek rowerowych dla bezpieczeństwa coraz większej rzeszy rowerzystów i rolkarzy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 62

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich na środku placu rósł wiekowy dąb. Symbol zdrowia, siły i trwałości. Zwano go „Doktorem”. Spod jego korzeni wypływała czysta źródlana woda. Posiadała ona uzdrawiającą moc, a prastary dąb był łącznikiem między Ziemią i Niebem. Wokół niego siedziało mrowie ludzi. Popijali źródlaną wodę, a ich twarze lśniły nadzieją.

Autor: Danuta Majorkiewicz