Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i wstał powoli, nieśpiesznie. Powiał delikatnym wietrzykiem. Promieniami słońca rozświetlił łąki kwieciste i pola zbożami szumiące. Wlał w serca żniwiarzy wiarę, że spokojnie z pól zbiorą zboża i zwiozą do stodół.
Autor: Danuta Majorkiewicz