Na wietrze – 36

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim leżała kolorowa frotka do włosów, która zsunęła się z włosów małej dziewczynki spacerującej z rodzicami. Zaalarmowani rodzice razem z córeczką rozglądali się uważnie i szukali na ziemi zgubionej frotki. Tymczasem wiatr żartowniś zakręcił żółtym liściem i frotka spadła prosto na łysinę taty. Rozbawiło to dorosłych, a mała dziewczynka była szczęśliwa, bo bardzo lubiła tę frotkę. Wiatr z uśmiechem przyglądał się tej scenie, a potem pofrunął dalej. Liść pofrunął razem z nim, bo bardzo chciał zwiedzić tyle świata, ile to możliwe.

Autor: Ewa Damentka

Na wietrze – 35

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim cienka gałązka. Gałązka chyba przykleiła się do liścia, bo nierozerwalnie przemieszczała się wraz z nim.

Ten duet przemieszczał się za pomocą wiatru i tylko tam, gdzie chciał wiatr.

Takie jest prawo lotu na wietrze.

Skoro tak, to jakie są jeszcze inne prawa panujące w przyrodzie?

Na pewno jest ich wiele i mnóstwo badaczy zajmuje się takimi badaniami.

Dobrze jest jednak oglądać życie przyrody, tak po prostu, wprawdzie z podziwem, ale bez zastanawiania się.

Autor: Adam

Na wietrze – 34

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim leżała kropelka wody. Nie wiadomo, jak znalazła się na listku. Liściowi nie przeszkadzała. Nawet cieszył się, że ma pasażera na gapę. Wiatr też potraktował kropelkę łaskawie i uważnie. Z wielką delikatnością unosił liść, by podróż trwała jak najdłużej. Kropelka po chwili wyparowała w promieniach słońca, a wiatr i liść posmutniały, jakby im czegoś brakowało. Zaczęli więc tańczyć bardziej odważnie, jakby chcieli się w tym tańcu zapamiętać. Słońce zobaczyło ich troskę i uśmiechnęło się. Przywołało chmurkę i poprosiło, by skropiła kropelkami deszczu wiatr i liść. One poweselały, gdy poczuły pieszczotę małych kropelek, i znowu zaczęły tańczyć delikatnie, żeby kropelki czuły się zaopiekowane i bezpieczne.

Autor: Ewa Damentka

Na wietrze – 33

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim mieniły się piękne barwy jesieni. Szczypta zieleni nadziei, czerwieni miłości, energetycznej żółci i pomarańczy oraz spokojnego statecznego brązu. Wszystkie kolory tworzyły zharmonizowaną całość pełną piękna.

dla Janusza napisała Danuta Majorkiewicz

Na wietrze – 32

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim znajdował się list, który wiewiórki napisały do Zimy, prosząc, żeby trochę opóźniła swoje przyjście, bo one jeszcze nie zdążyły dobrze zaopatrzyć swoich spiżarni. Zima zmarszczyła brwi, gdy wiatr dostarczy list, bo uznała, że wiewiórki zmarnowały dużo czasu pisząc list przy pomocy sosnowych igiełek, którymi nakłuwały żółty liść. Wiatr wytłumaczył jej jednak, że list pisała tylko jedna wiewiórka, a inne w tym czasie zbierały orzeszki dla siebie i dla niej. Zima uśmiechnęła się łaskawie i ucięła sobie dłuższą drzemkę. Obudziła się po dwóch tygodniach i znowu zajęła się przygotowaniami do swojego nadejścia i kilkumiesięcznego panowania na świecie.

Autor: Ewa Damentka

Na wietrze – 31

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim dwie ważki. Tak to już jest, że na liściach często przemieszczają się owady. Tym przemieszczaniem kieruje chyba przypadek. Pasażerowie liścia nigdy nie wiedzą, w jakim miejscu wylądują.

Ludziom nie pasowałby taki przypadek. Ludzie musieliby wiedzieć, gdzie i kiedy znajdą się w ściśle sprecyzowanym miejscu.

Zwierzęta reagują inaczej. Robią to, co powinny, w zastanym miejscu.

Autor: Adam

Na wietrze – 29

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim wyjątkowy pasażer – mrówka. Liść też był wyjątkowy, bo już żółty, podczas gdy wszystkie inne były zielone. Wyjątkowe też było miejsce lądowania zestawu. Liść z mrówką wylądował na głowie byka. Byk był chyba zmęczony słońcem, więc nic sobie z tego nie robił.

Mrówka już chciała zejść na czuprynę monstrualnego zwierzęcia, ale wtem silny wiatr przeniósł ją wraz z liściem do pełnej jedzenia miski psa. Psiak też był zmęczony słońcem i nie zauważył lądowania.

Tym razem jednak mrówka zeskoczyła na beton obok psiej miski. Pod miską mrówka spotkała inne mrówki, które, jak same mówiły, były zmęczone słońcem i zaproponowały na przeczekanie w cieniu pod miską.

Autor: Adam

Na wietrze – 27

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim spokojnie leżało kilkuletnie dziecko. Patrzyłam na to ze zdziwieniem. Już wcześniej widziałam zdjęcia liści nenufarów tak dużych, że dzieci z łatwością się na nich mieściły. Teraz pierwszy raz widziałam taki duży liść unoszony przez wiatr. Dziecko zachowywało się spokojnie i z ciekawością przyglądało się okolicy. Potem, gdy liść opadł na ziemię, dziecko pobiegło do swojej mamy, a jego miejsce zajęło kolejne dziecko. Cała wieś miała zabawę, a wiatr sprawiedliwie przewoził wszystkie dzieci z tej wioski i z najbliższej okolicy. Potem dmuchnął na pożegnanie i poleciał dalej. Inne dzieci też pragną się bawić, a on z radością im tej zabawy dostarczał.

Autor: Ewa Damentka