Przydrożny kamień – 41

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy stawał się ważny, gdyż mógł wspomóc wędrowca. Cała jego siła przechodziła do człowieka, z którym przez krótką chwilę się zespalał. Stawali się wtedy jednością i wzajemnie się wzmacniali.

Autor: Jan Smuga

Wojskowa parada – 38

Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a całe miasto było udekorowane flagami i kolorowymi wstążkami. Z nieba samoloty rozrzucały confetti i wszyscy ludzie cieszyli się z odzyskanej wolności. Kiedy z duma przyglądali się maszerującemu wojsku, byli przekonani, że nikt i nic już im tej wolności nie odbierze.

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 44

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który odpoczywał w cieniu palmy, na żółtym piasku pustyni pomarszczonym przez wiatr. Z obrazu wiszącego na ścianie spoglądał na domowników, a żółto-pomarańczowa barwa piasku rozświetlała i ogrzewała całe pomieszczenie. Domownicy siedzieli na wygodnej kanapie, popijając herbatę. Wspominali marokańskie wakacje. Towarzyszyło im poczucie ciepła, spokoju i relaksu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wojskowa parada – 36

Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a wspomniany tłum był jakby zaczarowany czy też olśniony. Dobre przygotowania odniosły skutek. Jako że był to spacerowy dzień świąteczny, dzieci strawiły paradę, ale oczekiwały też innych atrakcji. Byłyby to oczywiście lody. Najlepiej te w pucharkach z pomarańczą i czekoladą, ale te w waflach też byłyby do zaakceptowania.

Autor: Adam

Rozległa pustynia – 43

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który szedł na czele karawany. Wytrwale przemierzał pustynię, prowadząc przez odludzie grupę turystów. Przeżywali oni najpiękniejszą przygodę życia. Byli pełni doznań, radości i ciekawości świata.

Autor: Danuta Majorkiewicz