To kiedyś musiało się stać, zaczęło padać. Później przejaśniło się i ptaki wyfrunęły z drzew. Szybko wróciły, bo zaczęła się letnia burza. Była krótka, ale spadło sporo deszczu. Powstały kałuże, które później wyschły.
Autor: Adam
ćwiczenia literackie
To kiedyś musiało się stać, zaczęło padać. Później przejaśniło się i ptaki wyfrunęły z drzew. Szybko wróciły, bo zaczęła się letnia burza. Była krótka, ale spadło sporo deszczu. Powstały kałuże, które później wyschły.
Autor: Adam
Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a maszerowanie było równe i bardzo donośne. Atmosfera była uroczysta, a żołnierze mogli odczuwać podziw tłumów. W tym samym czasie rytm innego miejsca wystukiwały ptaki. Jednym z nich był dzięcioł, który stukał w drzewo. Można było podziwiać jakby rozmowę ptaków i lasu, gdy do uderzenia w drzewo dołączył drugi, a później jeszcze trzeci dzięcioł.
Oba miejsca mają swój rytm. A w jakiej przestrzeni chciałbyś ty się znaleźć?
Autor: Adam
To kiedyś musiało się stać. Młody chłopiec chciał popływać kajakiem, ale jednocześnie nie chciał rozstać się ze swoim rowerem. Wsadził więc rower na kajak i próbował kręcić pedałami, bo myślał, że dzięki temu kajak popłynie. Niestety, tak się nie stało. Medytował, kombinował i nie wymyślił żadnego sposobu, by jeździć na rowerze i jednocześnie pływać kajakiem. W końcu posłuchał rady dziadka, by rozłączyć te przyjemności. Dziadek wytłumaczył mu, że jest czas na rower, jest czas na kajak i jest czas na lody. Każda z tych czynności wymaga uwagi i skupienia. W nagrodę – gdy chłopiec już pojeździł na rowerze, a potem popłynął kajakiem – wieczorem dziadek zabrał go na lody do ich ulubionej lodziarni.
dla Adama napisała Ewa Damentka
Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…
Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy z uwagą wsłuchiwał się w to, co mu opowiadali. A mówili ciekawie o swoim życiu, o swych podróżach. Dzielili się z nim swoją dobrą energią. Wiedzieli, że słucha ich z ciekawością, więc ich myśli były lekkie i swobodne. A kamień czuł się jak archiwista, w którego archiwum jest mnóstwo wiedzy niedostępnej nikomu innemu.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a ludzie przyglądali się temu z wielką przyjemnością. Zaraza wreszcie skończyła się. Znowu można było wychodzić na dwór, witać się z ludźmi i brać udział w tłumnych imprezach. Ludzie oddychali głęboko i czuli wolność, prawdziwą wolność.
Autor: Ewa Damentka
Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który przemierzał pustynię pewnym krokiem. W tę i z powrotem. Wiele razy. Mimo że pustynia pod wpływem wiatru zmieniała kształt, odnajdywał właściwą drogę, by doprowadzić turystów do oazy.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a licznie przybyłe na paradę społeczeństwo oddawało hołd żołnierzom broniącym ojczyzny dawniej i dziś, ucząc młode pokolenie patriotyzmu.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…
Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy rozweselał się. Znikał w przestrzeni jego smutek i samotność. A on już nie czuł się szary i bury. Spływała na niego tęcza, która też otulała wędrowców, dając im to, co niewidoczne dla oczu, a co daje siłę do dalszej wędrówki przez życie.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Wojskowa parada przyciągnęła tłumy. Żołnierze prezentowali się wspaniale. Donośne bębny nadawały rytm, a maszyny huczały. Maszyny, czyli wozy bojowe. Maszyny były podziwiane głównie przez chłopców, a żołnierzy i ich równy krok doceniały panie. Pewne jest jednak to, że równy krok i dobry stan maszyn wymagały wielu godzin przygotowań i pielęgnacji.
Autor: Adam
Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który z determinacją zmierzał przez swą wewnętrzną pustynię pewnym krokiem. Szedł do jej krańca z ciekawością, co jest za pustynią? Był otwarty na poznawanie rozległych nowych przestrzeni.
Autor: Danuta Majorkiewicz