Przydrożny kamień – 46

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy ożywał i z szacunkiem myślał o nich. Zwykle czuł się zwyczajnym przydrożnym kamieniem, ale gdy ludzie przysiadali na nim i dzielili się z nim swoimi sprawami, czuł się kimś ważnym. Niemym przyjacielem wędrowców, zawsze lojalnym.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 12

To kiedyś musiało się stać. Ziemia leżąca odłogiem, o której nikt nie pamiętał, coraz bardziej jałowiała. Gdy przyszedł czas jesiennych wichur, wiatr przenosił różne ziarenka roślin i traw. Jedno z tych ziarenek spadło na ową jałową ziemię i na wiosnę wyrosło z niego źdźbło trawy. A po wielu latach rosła w tym miejscu piękna, kwiecista łąka.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rozległa pustynia – 49

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który kroczył dostojnie krok po kroku w kierunku obranego celu. Z bagażem na grzbiecie. Za nim kroczyły kolejne wielbłądy wiozące turystów. Na jednym z nich siedziała młoda kobieta o blond włosach w kolorze lnu. Tancerka, z telefonem w ręku i słuchawkami w uszach. Podrygiwała w rytm muzyki, do której układała choreografię. Przygotowywała się do turnieju tańca. Ćwiczyła rozciąganie, rozpościeranie nóg na boki i, kręcąc rękoma, rozgrzewała i usprawniała mięśnie i stawy w gorących promieniach słońca. Przemierzając rozległą pustynię, łączyła przyjemne z pożytecznym.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 10

To kiedyś musiało się stać. Pewna kobieta zapomniała, że każdy dorosły człowiek ma w sobie małe dziecko, a jej małe dziecko zostało kiedyś zaniedbane. Nie wiedziała, że smutek, który czasem się u niej pojawia, to właśnie jest smutek tego małego głodnego dziecka. Gdy to zrozumiała, zaczęła swoje małe dziecko dopieszczać i zaspokajać jego potrzeby, i skończyły się jej smutki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 9

To kiedyś musiało się stać, wreszcie stanęliśmy oko w oko z wrogiem. Zjednoczona armia świata przygotowała się, żeby pokonać najeźdźcę. Gdy bitewny kurz rozwiał się, okazało się, że stoimy przed wielkim lustrem. Po wrogu nie było śladu. Byliśmy tylko my. Co robić? Walczyć dalej, czy budować pokój na Ziemi? Politycy długo debatują i jeszcze nic nie wymyślili. Ludzie próbują się organizować po swojemu. Jedni schowali broń do komórki i starają się normalnie żyć. Inni pilnie ćwiczą, żeby nie wyjść z wprawy. Jeszcze inni zostali bandytami lub prowadzą wojny i wojenki z sąsiadami. Każdy robi to, co umie. Pewnie na chwilę obudzimy się, gdy znowu do nas dotrze, że ludzkość jest swoim największym wrogiem. Ale czy obudzimy się zupełnie? Nie wiem, tylko nam nadzieję, że tak, że kiedyś oprzytomniejemy i zaczniemy rozwiązywać własne problemy, że nauczymy się żyć w spokoju i w pokoju. Ziemi wystarczy dla wszystkich, to my musimy wychować samych siebie.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 45

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy po kamieniu wspinały się mrówki mieszkające pod nim, czujące zapach człowieka. Wchodziły na nogi wędrowca zmęczone dotychczasową podróżą i kąsały. Sprawiały nogom ulgę, wstrzykując jad mrówczany, który ma właściwości przeciwzapalne i przeciwbólowe. Wędrowiec siedział na kamieniu w ciszy i spokoju, a gdy już poczuł lekkość w nogach, szedł dalej. Wtedy kamień czuł się lekarzem i czekał na kolejnych pacjentów.

Autor: Danuta Majorkiewicz