To kiedyś musiało – 21

To kiedyś musiało się stać. Stara gwardia odeszła na emeryturę i ster rządów w firmach i urzędach przejęli młodzi. Przynajmniej tacy, którzy uważali się za młodych. O dziwo, w kierowanych przez nich firmach niewiele się zmieniło, a prawdziwi młodzi (tak jak oni kiedyś) marzyli, żeby szefowie przeszli na emerytury i zwolnili dla nich miejsca

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 48

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy przyglądał się im ze spokojem i ciekawością. Swoim zachowaniem skupiali uwagę kamienia. Nic nie chcieli, o nic nie prosili, nic nie mówili, tylko w ciszy odpoczywali, siedząc na nim. A kamień doznawał zmiany. Otulało go ludzkie ciepło. Delikatne, nieparzące w przeciwieństwie do promieni palącego słońca. Z chęcią więc dzielił się swoją energią, którą wędrowcy przyjmowali i wykorzystywali, nabierając sił do dalszej wędrówki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 20

To kiedyś musiało się stać. Na świecie było coraz więcej zła. Zło mnożyło się dookoła jakby na potęgę. A dobro coraz ciężej było dostrzec. Działania ludzi obracały się przeciwko nim samym. Lecz przyszedł czas, że na świecie było już tyle złego, że w sercach ludzi zaczęła się budzić potrzeba dobroci. Ich serca powoli leczyły się. Było w nich coraz więcej światła, aż świat opanowało dobro.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rozległa pustynia – 51

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wyrósł na pięknego, dorodnego i silnego. Będąc oseskiem był bardzo słaby i został odrzucony przez wielbłądzicę. Wtedy wśród turystów znalazł się muzyk ze swym zaczarowanym instrumentem grającym przepiękną muzykę. Dźwięki pełne delikatności, wrażliwości i miłości dotarły do wielbłądzicy, która oddalała się od niemowlęcia, nie oglądając się za siebie. Zatrzymała się, odwróciła i zobaczyła małego wpatrzonego w nią. Zawróciła z drogi i zdecydowała opiekować się małym. Była gotowa karmić go, kiedy tylko potrzebował. Pieściła i wychodziła z nim na spacery, by nabierał sił. A gdy dorósł silny i zdrowy, zawsze chodzili razem z karawanami.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 47

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy kamień, dając im swoją energię, pozwalał im wędrować w głąb siebie i poznawać. Co jakiś czas wracali do niego i odbywali kolejną wędrówkę. Nieśli w świat wieść o uzdrawiającym kamieniu, a jego odwiedzały coraz większe rzesze ludzi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 15

To kiedyś musiało się stać. Był sobie mężczyzna-chłopiec. Wiecznie niedojrzały „Piotruś Pan”. Nigdy nie brał życia na poważnie. Żył chwilą, nie przejmując się jutrem. Rodzice bardzo martwili się o niego. Zastanawiali się nad jego przyszłością i przyszłością jego dużo młodszej siostry. O nią się też martwili. Była jeszcze dzieckiem. I pewnego razu rodzicom przyszło razem zejść z tego świata, w wypadku. Okazało się, że ich zmartwienia były płonne, bo trauma spowodowała, że mężczyzna dojrzał, jakby w jednej chwili. Wziął odpowiedzialność za życie swoje i siostry. Zajął się jej wychowaniem.

Autor: Danuta Majorkiewicz