Rozległa pustynia – 53

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który szedł ospale, niosąc na swym garbie mnóstwo tobołków. Zmierzał, kierowany przez swego właściciela, do pobliskiego miasta. Już niedługo dotrą na miejsce i schronią się przed palącym słońcem.

Autor: Małgorzata

To kiedyś musiało – 26

To kiedyś musiało się stać. Siedmioletnia dziewczynka siedziała przy stole. Mama podsunęła jej talerz zupy. Dziewczynka zaczęła jeść. Mama pytająco popatrzyła na ojca dziewczynki, który siedział po przeciwnej stronie stołu. Wkrótce przyszło drugie danie. Dziewczynka bez żadnych protestów zaczęła je jeść. Wtedy mama popatrzyła na dobrze zbudowanego mężczyznę, który siedział przy sąsiednim stoliku. Od czasu do czasu przenosił wzrok znad swojego talerza i uśmiechał się dobrotliwie. Dziewczynka przystąpiła do deseru składającego się z dwóch naleśników. Wtedy Mama dziewczynki zwróciła się do korpulentnego mężczyzny i powiedziała: „Panie Adamie, jak Pan to robi? Dziękuję Panu”.

dla Adama napisał Dżony

Przez kawiarniane okno – 71

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szedł Święty Mikołaj ubrany w góralski strój z czerwonym workiem na plecach. W oddali otulony mgłami Giewont, odpoczywający staruszek. A słynny góralski deptak Krupówki przemierzało morze turystów, którym św. Mikołaj ze swą Śnieżynką rozdawał prezenty, ku radości wszystkich.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 49

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zauważał, że ludzie obserwują świat wokół. Zauważają zmiany i cieszą się nimi. A kamień zauważał zmiany w nich. Często wracali do przeszłości, ale inaczej niż wcześniej. Wracali do dawnych chwil jak do dobrych znajomych. Ze spokojem i poczuciem bezpieczeństwa. Lecz tylko kamień widział te zmiany. „Nic dziwnego” – myślał – „łatwiej zobaczyć zmiany w kimś innym niż w sobie samym”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 23

To kiedyś musiało się stać. Na trawniku przed budynkiem rosło drzewo. Bardzo stare. Gdy przychodziły wichury, pod ciężarem ich podmuchów gałęzie pochylały się coraz bardziej i bardziej. Aż przy kolejnej wichurze złamało się kilka gałęzi. Na przyszły rok, wiosną, drzewo odrodziło się, Przybyło dużo nowych gałązek. Starsza pani obserwująca przez okno owo drzewo zdecydowała, że sama też puszcza wszystkie traumy i odradza się.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rozległa pustynia – 52

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wraz ze swym towarzyszem uciekł z farmy. Ich opiekun nakarmił ich i zapomniał zamknąć bramę. Wielbłądy poczuły wolność i poszły w szeroki świat. W ciągu kilku godzin stały się internetowymi celebrytami. Ich zdjęcia obiegły cały glob. A, że są spokojnymi i przytulnymi zwierzętami, po pewnym czasie same wróciły do zagrody, szczęśliwe, że mają zapewniony dom, pożywienie i opiekę.

Autor: Danuta Majorkiewicz