Mróz malował – 48

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, przyjrzeć się płatkom śniegu – ich kształtom i potem zrobić przepiękne ozdoby na choinkę, ciesząc się z własnoręcznie przyozdobionego świątecznego drzewka.

Autor: Danuta Majorkiewicz

To kiedyś musiało – 31

To kiedyś musiało się stać. Na dębie było mnóstwo żołędzi. Trzymały się mocno, podobnie jak dzieci rodziców. Lecz przyszła wichura i żołędzie opadły. Oddzieliły się od dębu. Zaczęły żyć własnym życiem. Z dziećmi jest podobnie. Rodzice powinni pozwolić dzieciom odejść. Dać im prawo do własnego życia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mała śnieżynka – 70

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr i podmuch samochodu jadącego krętą drogą wśród pagórków w kierunku Szklarskiej Poręby.

Kobieta siedząca za kierownicą samochodu zastanawiała się: „Czy się rozpoznamy po pięćdziesięciu latach od matury”? Była pełna ciekawości. Cieszyła się na spotkanie z koleżankami.

Dojechała do Szklarskiej Poręby rozświetlonej promieniami słońca. Wysiadła przed pensjonatem „Śnieżynka”, pięknie położonym, z widokiem na góry.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 51

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy na przydrożnym bilbordzie włączał bajki lub filmy niosące radość i lekkość. Zmęczenie pozostawało przy kamieniu, wsiąkając powoli w ziemię, a wędrowcy z wiarą i chęcią poznawania wędrowali dalej.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 47

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Dawała ona tylko tyle światła, aby widzieć ułamek wspaniałego świata na zewnątrz. Zamknięci od wielu tygodni w myśliwskiej chacie podróżnicy z ciekawością patrzyli na zewnątrz i wybiegali myślą w przód.

Marzyły się im rodzinne ciepłe święta wśród bliskich oraz możliwość wspólnego śpiewania kolęd, a tylko na zewnątrz szalała zima, sroga zima.

Autor: Jan Smuga

Przydrożny kamień – 50

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy dla odprężenia skupiał ich uwagę na kołyszących się drzewach, na tanecznym przedstawieniu kolorowych motyli, na wietrze muskającym trawy i twarze wystawione ku ciepłym promieniom słońca, niosąc im radość mieniącą się w oczach i lekkość wygładzającą zmęczenie.

Autor: Danuta Majorkiewicz