Na wietrze – 27

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim spokojnie leżało kilkuletnie dziecko. Patrzyłam na to ze zdziwieniem. Już wcześniej widziałam zdjęcia liści nenufarów tak dużych, że dzieci z łatwością się na nich mieściły. Teraz pierwszy raz widziałam taki duży liść unoszony przez wiatr. Dziecko zachowywało się spokojnie i z ciekawością przyglądało się okolicy. Potem, gdy liść opadł na ziemię, dziecko pobiegło do swojej mamy, a jego miejsce zajęło kolejne dziecko. Cała wieś miała zabawę, a wiatr sprawiedliwie przewoził wszystkie dzieci z tej wioski i z najbliższej okolicy. Potem dmuchnął na pożegnanie i poleciał dalej. Inne dzieci też pragną się bawić, a on z radością im tej zabawy dostarczał.

Autor: Ewa Damentka

Na wietrze – 26

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim a na nim, błyszcząca zieleń. Niby skąd? Ano z Przyrody. Z tej Przyrody najbliższej, polnej i lesistej. Z tej Przyrody, która posiada wszystkie kolory i deszcz, i słońce, i… wszystko. Wspomniany wiatr wprawiał przyrodę w ruch. Kręcił drzewami i smagał bujne połacie traw. Ludzie, co poniektórzy, z uwagą obserwowali to naturalne piękno. Jak można się domyślać, byli wdzięczni za to, co jest. Owa sceneria przyrody, zapodziała gdzieś zwierzęta. W tej odsłonie nie były one potrzebne. Tylko w tle słychać gdzieś było brzmienie owadów.

Autor: Adam

Była malutka – 88

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć była ponad rosnącymi roślinami. Mimo że wróżka umiała latać, stała pewnie na wilgotnej ziemi. Rozglądała się i wypatrywała pierwszego człowieka, który według przepowiedni miał dzisiaj w samo południe pojawić się tutaj. Miał to być człowiek, ale nie wiedziała czy to dziecko, czy osoba dorosła. W pewnej chwili nad wróżką pojawił się cień, który całkowicie ją przysłonił. Ktoś stał na dwóch nogach, wysoki, i niespodziewanie się odezwał. „Jaka piękna wróżka” – powiedziało radośnie dziecko.

Autor: Sokolik

Na wietrze – 23

Na wietrze z gracją i wdziękiem tańczył żółty liść, a na nim leżało cichutkie westchnienie dziecka, które martwiło się zdrowiem swojej mamy. Wiatr zabrał to westchnienie z dziecinnego pokoiku, położył na liściu, a teraz razem z nim szybował prosto do nieba, by zanieść tam troskę i modlitwę niewinnego serduszka. Prośba została wysłuchana. Choroba cofnęła się i mama wróciła do zdrowia, do życia i z radością zajmowała się swoimi dziećmi. Ucieszony wiatr przez kolejne dni zanosił do nieba liście z podziękowaniem i wdzięcznością małego dziecka. Wiatr zainteresował się tym maluszkiem i często go odwiedzał. Bardzo go polubił, a maluszek lubił jego. Ta sympatia towarzyszyła mu przez całe życie, do późnej starości. Zawsze traktował wiatr jak przyjaciela, a wiatr starał się jak mógł, żeby pokazać człowiekowi swoją stałą, choć wietrzną z natury, przyjaźń.

Autor: Ewa Damentka

Była malutka – 87

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć wszechświat otaczający ją był taki ogromny. Ze wszystkich stron dobiegał silny, mocny odgłos pomruku krążących planet, gwiazd i asteroid. Poczuła się zagubiona i jednocześnie zrozumiała, czym jest – maleńką cząstką wielkiej całości. Poczuła wtedy ulgę i głęboki spokój. Przestała się czuć samotna.

Autor: Spacerowicz