Niedokończony obraz stał jeszcze na sztalugach, gdy niespodziewanie malarz jęknął i złapał się za serce. Pozująca mu żona zerwała się z fotela i podbiegła do niego. Objęła go i pomogła usiąść na podłodze. Potem wezwała pogotowie, które przyjechało bardzo szybko. Pojechała wraz z mężem do szpitala. Czekała na diagnozę. „Rozległy zawał” – dowiedziała się od lekarza. Mąż został w szpitalu, ona wróciła do domu. Popatrzyła na niedokończony obraz i zaczęła płakać. Gdy łzy się skończyły, kobieta zaczęła się modlić bez słów. Zanosiła do Boga żarliwą modlitwę, mając nadzieję, że On ją usłyszy i wysłucha. Potem zasnęła zmęczona, a niedokończony obraz nadal stał na sztalugach.
Autor: Ewa Damentka