Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich skakały gołębie. Przyzwyczajone do ludzi i ulicznego gwaru nie zwracały uwagi na nikogo. Były w otoczeniu ludzi, umilając im życie pięknym wyglądem i radosnym gruchaniem.
Autor: Danuta Majorkiewicz