Przez kawiarniane okno – 64

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich uliczny grajek przygrywał na harmonii.

Plac był centrum spotkań niezależnie od pory roku i dnia. Wokół placu znajdowały się kameralne knajpki i kawiarnie. Jak grzyby po deszczu wciąż powstawały nowe miejsca, a mimo to plac był miejscem relaksu. Ludzie starsi i młodsi, duzi i mali siedzieli w kawiarnianych, kolorowych ogródkach. uśmiechnięci, radośni.

Dobrze, że plac przestał być parkingiem i stał się urokliwym miejscem spotkań dającym możliwość odpoczynku mieszkańcom dużego miasta.

Autor: Danuta Majorkiewicz