Przez kawiarniane okno – 61

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich biegł piękny rudy spaniel, wręcz czerwony. Przyciągał uwagę wielu osób, merdając wesoło ogonem. Swoją radością wzbudzał ogromną sympatię. Wiele osób chciało go poznać, pogłaskać, bo miał w sobie coś magnetycznego.

Autor: Danuta Majorkiewicz