Młoda koronczarka – 26

Młoda koronczarka pracowała pilnie nad swoim dyplomowym dziełem. Kończyła szkołę rzemieślniczą i chciała dostać świadectwo z wyróżnieniem. Miesiącami przyglądała się starym brabanckim koronkom, które w skrzyni pieczołowicie przechowywała jej babcia. Znajdowały się w rodzinie od pokoleń – już nie wiadomo jak, gdzie i kto się do tego przyczynił – wiadomo było jednak, że to wielki skarb. Młoda koronczarka oglądała dokładnie każdy supełek i każdą niteczkę. Notowała, rysowała. Była prawie pewna, że udało się jej odtworzyć schemat wzoru. Miała wątpliwości, czy stare koronki były robione metodą klockową, czy igłową. Uznała jednak, że klocki będą bardziej odpowiednie. Pracowała więc pilnie, nieświadoma tego, że uważnie przygląda się jej babcia. Uśmiech nie schodził jej z twarzy, bo ona w przeszłości – kilkadziesiąt lat temu wykonała taką samą pracę. Tak to już było w jej rodzinie – kobiety uczyły córki i wnuczki podstaw zawodu, ale nie pokazywały im tajemnic swojego warsztatu, tylko przekazywały gotową pracę, licząc na to, że młode pokolenie samo odkryje, jak należy tę pracę wykonać. Metoda znowu zdała egzamin – rosnąca w oczach koronka coraz bardziej upodabniała się do starego oryginału.

Autor: Ewa Damentka